Translate

Poznajmy się :)

czwartek, 23 maja 2019

Do końca, do bólu, do łez

Walcz o siebie

oskar gej w miescie, cytyty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





"Walcz o wszystko. Zaryzykuj. Nie poddawaj się. A to może właśnie dzisiaj jest Twój dzień."*
"Walcz do końca. O wszystko"*
"Walcz o to co kochasz, bo potem może być już za późno"*



Walcz, walcz, walcz.
walcz, walcz, walcz...
Nie poddawaj się!
Upadłeś? Powstań!
Nawet gdy ktoś na Ciebie splunie. Podnieś wzrok ku górze.
Bądź dzielny.
Tam u góry jest słońce. Spójrz tylko. Tam jest to światło nadzieii
Podnieś się nawet gdy ktoś Twoją twarz w piach wgniata.
Wstań. Walcz kurwa!

Wiecie co ?
A mi się już nie chce.
Wstawałem. Walczyłem. Mówiłem. Prosiłem.
Poddaje się. Wycofuje się.
Wiecie co ?
Teraz widzę światło.


Z dedykacją dla mnie (o mnie) dla Was ( o was) dla niej ( o niej)





*Źródło internet.

niedziela, 5 maja 2019

Matka Boska Gejowska

Bóg cię takim stworzył. I takim cię kocha*

Zdjęcie: źródło




"Zachowaj nas od ognia nie wiary; 
Egoizm. Chciwość. Pieniądze. Agresja. Gender. LGBT."


     Taki oto napis powstał w jendym z kościołów w Płocku.(źródło)
Zapewne pamiętacie jak w kwietniu tego roku, proboszcz owej parafii wyrzucił z kościoła Geja, który chciał o zaistniałej sytuacji porozmawiać z księdzem, który właśnie skończył odprawiać Mszę.
Ksiądz jak podaje QUEER.PL  w dość agresywny spoób zareagował, na wieśc o tym, że jego rozmóca jest gejem. Zaczął wyzywać chłopaka od zboczeńców i dodał, że powinien się leczyć.
Zanim doszło do wymiany zdań chłopak, wraz ze swoją koleżanką, obok krzyża przy którym zawieszony był powyższy napis, ustawili flagi LGBT oraz napis "63% młodzieży myśli o samobójstwie. Dlaczego uczycie nienawiści i przykładacie do tego rękę ?." (źródło)

     Muszę przyznać, że nie rozumiem dlaczego Kościół Katolicki tak bardzo chcę dyskryminować osoby homosesksualne. Z jednej strony można byłoby doszukiwać się odpowiedzi w Piśmie Św. ale z drugie strony Papież Franciszek w rozmowie z Juanem C.Cruz (ofiara molestowania seksualnego przez księdza- *źródło) powiedział do niego "Bóg cię takim stworzył. I takim cię kocha (...) ty też powinieneś siebie kochać, oraz nie przejmować się tym, co mówią ludzię".

     Dlaczego więc Kościół nie przyjmie stanowiska, takiego jakie w tej sprawie ma głowa Kościoła czyli Papież ?

     Akcja w Płocku nie skończyła się na tym jednym skandalu. W okolicach kościoła, w którym doszła do zamieszek, pojawiły się plakaty z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej z aureolą w kolorach tęczy.(źródło)
Bardzo szybko pojawiły się głosy prawicowców, którzy bronili postawy Proboszcza i grozili min. ustawą o delegalizacji oragnizacji LGBT.

     Tak bardzo kościół broni obrazów, posążków, przedmiotów, przed którymi Jezus ostrzegał, a nie stanie w obronie gdy mówi się o nienawiści do osób homoseksualnych. Często taka nienawiść kończy się użyciem agresji.

     Jestem przeciwny skrajnym działaniom. Aczkolwiek z drugiej strony wizerunek Matki Boskiej z tęczową aureolą nie wygląda przecież źle. Chociaż niektórzy zarzucają działaczom profanację świętego obrazu.
     W Bibli można przeczytać, że  wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Dlaczego Kościół próbuję wykluczyć osoby homoseksualne ze swojej wspólnoty?
Dlaczego politycy, próbują wmówić, że LGBT jest zagrożeniem dla ich rodzin?

Gdzie w tym kościele, w tej wspólnocie jest miejsce na KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO ?



piątek, 26 kwietnia 2019

Na innej ławce, w innym parku

Ludzie



gej blog, oskar gej w miescie, gejowskie blogi
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

Bevor der Wind sich regt, bevor die Erde bebt. Jeder Sonnenaufgang, ist wie ein Neuanfang

 Bevor der Tag losgeht, bevor die Welt aufsteht. Jeder Sonnenaufgang, ist wie ein Neuanfang*




     Spakowałem do plecaka, kocyk i książkę J.Grenn/D.Levithan"WILL&WILL". Na nos zarzuciłem słoneczne oklulary i poszedłem na przystanek metra, by potem znaleźć się w parku. W innym parku niż zazwyczaj i tym razem nie na ławce a obok, na trawie.(link)
     Pierwsze dni słońca i w końcu trochę wolnego czasu zamierzałem spędzić tak jak lubię najbardziej.
Leżałem na kocu, dookoła zieleń drzew, krzewów i wszędzie dopiero co kwitnące kwiaty.
Po ostatnim stresującym czasie taki odpoczynek po prostu mi się należał.
A teraz, dokładnie tydzień póżniej siedzę w domu, w tle zamiast szumu kołyszących się drzew, słychać utwory Madonny. Zamiast kwitnących kwiatów otaczam się tabletkami i chusteczkami higenicznymi. Piękna pogoda a ja siedzę w domu na zwolnieniu lekarskim. Bywa i tak.
   
     Zanim znalazłem się w zielonym parku, jeszcze klka dni wczesniej siedziałem w kawiarni z Simonem. Spotykamy się rzadko. Na pewno rzadziej niż na poczatku naszej znajomości. Po tym jak związał się z Marvinem (moim ex) kontakt sie ograniczył (link). Ich rostanie nie przyblizyło nas (link). Jest moim najlepszym przyjacielem, ale co się stało i uszkodziło po dordzę już się nie naprawi. Już nie będzie nigdy jak wcześniej.
Simon opowiedział mi o zmianach jakie nadejdą w jego życiu. Zmienia pracę i miejsce zamieszkania. Frankfurt, jest oddalony ode mnie prawie trzysta kilometrów i tam właśnie z końcem wakacji przenosi się mój przyjaciel. Oznacza to, że widzieć się będziemy może raz na rok. Ciesze się jego rozwojem i życzę mu dobrze a jednoczesnie szkoda mi...

     Jadąc metrem, nie pamiętam dokładnie kiedy, zaczytany byłem w książce. Na jednej ze stacji wsiadł Marvin. Spojrzeliśmy na siebie, machneliśmy sobie rękoma na przywitanie i on usiadł w innym przedziale. Dobrze się stało, że się nie dosiadł. Nie mamy już wiele wspólnego ze sobą. Po tym wszystkim jak dorzucił swoje trzy grosze pomiędzy mną a Marvinem coraz mnie akceptuje tego człowieka w swoim otoczeniu. Przeszłości nie cofnę. Romans nie był wakacyjną zabawą. Byłem w nim zakochany. Prawie zmieniłem swoje życie o 180 stopni. Dla niego (link). Wysiadając na tym samym przystanku coś poszło nie tak, gdyż miałem wrażenie, że oboje chcieliśmy się wyminąć ale tłum ludzi sparwił tak, że natkneliśmy się na siebie. Nie było odwrotu. Twarz przy twarzy.
Ruszyliśmy razem w jednym kierunku. Przecież mieszkamy niedaleko siebie.
Przyglądałem się mu. Wglądał źle. Zmęczona blada twarz. Nerwowe tiki. Opowiadał o problemach w pracy. Jak zwykle czubek jego nos, to jedyny zasięg tematyczny.
     Po powrocie do domu wysłał mi jeszcze wiadomość, że miło było mnie zobaczyć oraz, że przeprasza za swoje zachowanie, ale nie był w najlepszym nastroju. Dało się to zauważyć odpisałem i życzyłem mu miłego dnia. Nie rozwijałem się. Chociaż kiedyś starałbym się mu pomóc. Sarałbym się być dla niego oparciem. Dziś już nie. Próbą za wszelką cenę wzbudzenia we mnie zazdrości zniszczył wszytsko.


     Niedzielny wieczór spędzałem przed telewizorem oglądając jakiś serial. Big już spał w sypialni. Zadzowniła do mnie Ola. Ola też nie może spać po nocach, więc straszymy się nawzajem.
Ból istnienia był przez chwilę naszym tematem rozmowy. Oboje byliśmy w złych nastrojach. Zwątpienia, jakieś troski nachodziły nasze dusze. Ani ja, ani Ola pomimo tego, że przyjaźnimy się i nie mamy przed sobą sekretów nie jesteśmy typami, którzy godzinami wypłakują się na czyimś ramieniu. Zamieniamy smutek w śmiech. Strach w siłę, zwatpienie w wiarę. Po kilku sekundowej ciszy oboje wybuchneliśmy śmiechem. Śmialiśmy się głośno. To trwało kilka minut. Powtarzaliśmy sobie nasze zmartwienia jak najlepsze żarty. Oskar, minimalizujesz moją rolę na płaszczyźnie Twojego życia, a tylko ja wysłuchuję twojego pierdolenia.



ksiązki lgbt, blogi o gejach, oskar gej w miescie, oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
     


środa, 3 kwietnia 2019

Książki LGBT cz2

Seks, depresja, alkohol i wolność czynu

szczygielski- bingo, żurawiecki- do lolelaj
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




Bingo - Marcin Szczygielski 


     "Dedykuję tę książkę okłamywanym żonom polskich krypotogejów (...)
Dedykuję ją również zakłamanym pedziom, którzy umierają ze strachu przed ujawnieniem, którzy oszukują swoje żony i dzieci, udając macho i gorliwych konserwatystów".

     Taką oto dedykację można przeczytać na siódmej stronie książki "Bingo". Na pierwszych stronach  Pan Marcin Szczygielski z przytupem zabiera nas do sypialni, gdzie odgrywa się dość mocna scena erotyczna. Po przeczytaniu dedykacji, oraz dwóch pierwszy stron pomyślałem sobie bingo, trafiłem na mocną książkę, która ma opowiadać o tych wszystkich kryptopedałach, którzy chowają się pod sukienkami swoich żon, a autor nie boi się mocnego języka i szczegółowych opisów aktów seksualnych.
"Bingo" zaczyna się z przytupem a później niestety robi się masło maślane.
Po wszystkich recenzjach i opiniach czytelników spodziewałem się naprawdę czegoś mocnego. Czegoś w style "Małe życie" H. Yanagihara (link)

      "Bingo" Szczygielskiego  zaliczyłbym do kategorii, książek na lato, chick-lit w gejowskim wydaniu.
Bohaterowie są przerysowani, przez co bardzo mało realni. Akcja tak naprawdę zaczyna się po pierwszej połowie książki. Ciekawostką może być fakt, że powieść jest napisana z dwóch perspektyw dwóch głównych bohaterów.

     Ania i Paweł, jako wieloletnie małżeństwo wiodą spokojne życie, do czasu! Ania marzy o wydaniu książki, którą zaczęła pisać inspirując się podglądaniem sąsiadów z bloku na przeciwko. Na stałe zatrudniona jest przy produkcji serialu telewizyjnego. Paweł, robi karierę jako prezenter telewizyjny, którego stanowisko jest zagrożona przez pojawienie się młodego przystojnego dziennikarza, który ma przed sobą obiecującą karierę.
Wszystko zmienia się w życiu tej pary, gdy na drodze pojawią się Kris i Wojtek. Kim oni są i dlaczego sieją zamęt w małżeństwie celebrytów ? Tego dowiecie się jeśli sięgniecie po tę książkę.

     Sama fabuła jest dość zawiła przez co perypetie bohaterów są  ciekawe. Napisana bardzo prostym językiem więc można ją przeczytać naprawdę w bardzo krótkim czasie.
Jak wspomniałem na początku, pomimo tego, że polecam tę książkę jako rozrywkę, przyjemną komedię, to mnie mimo wszystko bardziej rozczarowuje  niż zachwyca.
     Brak emocji (przez co zaliczam książkę raczej do komediowych, a zamysł był inny) infantylne dialogi. Przerysowane sytuacje i zdarzenia, które nie zostały na końcu wyjaśnione.
Jest bardzo dużo nie domkniętych wątków. Wątków i bohaterów, którzy byli istotni, odgrywali ważną rolę w przemianie bohaterów a na końcu zostali pominięci. Pop prostu znikli. Nie wiemy co się z nimi stało. Można odnieść wrażenie, że autorowi wyczerpały się pomysły i stwierdził, że w połowie historii kończy. Zakończenie jest napisane tylko z perspektywy Ani.

     Książką miała poruszyć dość kontrowersyjny temat o kryptogejach. Moim zdaniem temat był poboczny. Więcej czasu Marcin Szczygielski poświęcił na opis życia w świetle reflektorów paparazzi, czy też pokazanie za kulis pracy w telewizji.
Może i dobrze, gdyż temat homoseksualnych mężów nie do końca zastał udźwignięty.
Pomijam fakt, że nagle Pawłowi (głównemu bohaterowi) jest obojętne czy ktoś z zewnątrz zobaczy go z kochankiem, to postać tak została skonstruowana, że czytelnik nie widzi w tym problemu, że rozwalił małżeństwo i doprowadził do załamania nerwowego swojej żony. Natomiast Ania, jest przedstawiona jako "głupia" baba, która nie rozumie, że homoseksualizm jest wrodzony i próbuje walczyć o męża. Wszyscy dokoła niej traktują ten problem banalnie. Jakby wystarczyło powiedzieć "zrozum , on jest gejem, nie będziecie już razem". Owszem taka jest prawda, ale prawdą jest również, że kobieta została oszukana. Niby jest o tym mowa ale bardzo powierzchownie. Jak wspomniałem już na wstępie, brak jakichkolwiek  emocji.


"Nie da się naprawić zła wyrządzonego jednemu człowiekowi, będąc dobrym człowiekiem dla innego. Co najwyżej można uciszyć wyrzuty sumienia."
BINGO- Marcin Szczygielski


 Do Lolelaj- Bartosz Żurawiecki

     Po przeczytaniu pierwszej strony  a w sumie pierwszego akapitu pomyślałem sobie "To jest to czego moja dusza pragnie". W tym momencie nie było dla mnie istotne co jest napisane w tej książce tylko jak! Może dla niektórych to porównanie wyda się dość kontrowersyjne ale od razu na myśl przyszedł mi Wiesław Myśliwski. Uwielbiam tego autora za to właśnie jak pisze. Gdyby W. Myśliwski pisał o tym, że patrzy w niebo i widzi chmurę czytałbym to z zapartym tchem. Podobnie jest z Bartoszem Żurawieckim. Nie czytałem innych książek tego autora, ale na pewno sięgnę po nie z ciekawości.  Wam również polecam!

    "Do Lolelaj"  jest przedstawiona z perspektywy Mateusza, głównego bohatera i narratora, który w bardzo ciekawy sposób bez konkretnego czasu przedstawia nam swoje życie i przemyślenia, które nie wychodzą po ze teren gejowskiego klubu LOLELAJ. Mateusz jest dziennikarzem średniego wieku, który wraz z kolegami z branży wolne chwile spędza w gejowskim klubie.

     Poznajemy wielu bohaterów, istotnych lub mniej ale z każdym wiąże się jakaś historia czy anegdota.
W ironiczny, śmieszny ale i też czasem brutalny sposób poznajmy życie homoseksualistów za zamkniętymi drzwiami. W miejscu, które jest ostoją, w którym  każdy może być sobą. Tym kim chce. Są młodzi i starsi. Są heterycy i przegięte ciotki. Są ludzie, którzy szukają miłości, i są tacy, którzy przychodzą do klubu by zanurzyć się w ciemnościach darkroom-u. Klub Lolelaj staje się jakby nie z tego świata. Po przekroczeniu progu przenosimy się do innej rzeczywistości. Zrozumieją to tylko Ci, którzy w takich miejscach bywają. Z jednej strony świat zamknięty a z drugie dla każdego otwarty i przyjazny.

     Bartosz Żurawiecki opisuje bardzo szczerze życie gejów w Polsce. Nie boi się mówić otwarcie o spontanicznym seksie, tęsknocie za miłością, depresji, alkoholu i wolnością czynu. Książka bywa czasem wręcz nieprzyzwoita przez co nabiera bardzo realnego charakteru.
Dla niektórych ukazany świat w "Do Lolelaj" może być  bardzo kontrowersyjny i niesmaczny. Natomiast wszystkim przeciwnikom "podziemnego świata" gejów radziłbym zastanowić się nad tym, o czym wy rozmawiacie będąc na piwie z najlepszymi kumplami. Świat nie różniący się niczym.
     
     "Do Lolelaj" To jak jak usiąść z przyjacielem z rozmawiać o wszystkim. Tak własnie prezentuje się ta książka.

"Postanowiłem wyjść wreszcie do ludzi, skoro oni nie zamierzali przyjść do mnie"
DO LOLELAJ- Bartosz Żurawiecki



wtorek, 19 marca 2019

Adopcja dzieci przez pary homoseksualne

Dzieci potrzebują miłości. Po prostu miłości


adopcja dzieci prze gejów
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Wara od naszych dzieci" - Jarosław Kaczyński*
"Dzisiaj geje i lesbijki mogą adoptować dzieci indywidualnie. Polskie prawo tego nie zakazuje. Ale nie pozwala na adopcję przez parę. Myślę, że to kwestia czasu" -Robert Biedroń**

     Przeglądając strony w internecie trafiłem na pytanie o tym czy Geje powinni adoptować dzieci.
Jak nie trudno się domyśleć komentarze się posypały. Były sprzeciwy jak i te przychylne.

"
Moje zdanie jest takie homoseksualizm jest chorobą i trzeba się leczyć a jeśli chodzi o dzieci nie nie nie tylko mama i tata" Danuta.
"Jeśli są kochającą się, ustabilizowaną para,to jak najbardziej. Mogą ofiarować miłość,troskę,uwagę....coś,czego nie mają dzieci w domach dziecka"- Beata
"Leczyć takich ludzi... Krzywdzenie dzieci."- Łukasz
"Jeżeli dziecko ma leżeć w kojcu w domu dziecka i cierpieć na sierocą chorobę,to jeżeli samotny zaadaptuje dziecko ,które będzie kochane z dobrymi warunkami materialnymi to cóż na przeszkodzie."- Jacek
  
     Gdy przeglądałem wpisy byłem zaskoczony banalną argumentacją. Owszem, każdy ma prawo do swojego zdania, pamiętajmy jednak, że dobro dzieci powinno być najważniejsze.
Większość osób, wspominało o tym, że to nie zgodne z naturą. Jak potem dziecko będzie odbierane mając dwóch tatusiów, sugerując że takie dziecko będzie dręczone przez swoich rówieśników.
Zgadzam się z tym, że mogą wystąpić takie sytuacje. Podobnie jak z tymi, które wyśmiewane są z powodu otyłości, pochodzenia czy rudych włosów.
Jakie należałoby wyciągnąć wnioski ?
Edukacja i jeszcze raz edukacja, która w polskich szkoła kuleje. Problem trzeba rozwiązać a nie przed nim uciekać.

Związki homoseksualne według niektórych komentujących nie są wstanie zapewnić tego co rodzina hetero. Rodzina powinna składać się z matki i ojca. Co natomiast z samotnymi rodzicami? Odebrać im dzieci, czy zmusić do zawarcia związku?
Porzućmy stereotypowe myślenie. Zarówno związki homoseksualne jak i heteroseksualne mogą być trwałe lub nie. Jesteśmy  takimi samymi ludźmi.
Jedna z kobiet wspomniała, że geje adoptują tylko chłopców, sugerując, że owe pary chcą te dzieci wykorzystywać seksualnie.
Padało w komentarzach wiele różnych tez, kompletnie nie popartych jakimikolwiek argumentami czy odniesieniem do badań.

     Powinniśmy nawoływać do szacunku i miłości, oraz uczmy tego dzieci.


     Partia rządząca w tym J. Kaczyński wręcz nawołuje do agresji "Wara od naszych dzieci"
Te słowa dotyczą tylko osób LGBT czy również księży? Można by zapytać ironicznie.
Gdzie był "wielki" obrońca dzieci i życia kiedy matki i osoby niepełnosprawne okupowały sejm ?
Dlaczego Partia rządząca nie wspierała rodziców z  upośledzonymi dziećmi zabierając im wsparcie finansowe ?***
Kilka lat temu J. Kaczyński atakował politykę imigrancką. Twierdzą, że imigranci przyniosą ze sobą choroby i stanowią dla nas zagrożenie. Czy za każdym razem program kampanii wyborczej będzie kierowany buntowaniem ludzi przeciwko sobie?

     Poniżej prezentuje Wam fr. wpisu z bloga pt. BLOG OJCIEC , w którym to Pan Kami Nowak nawiązuje wychowywania dzieci przez pary jednopłciowe.
"Opierając się o dostępną literaturę, która obejmuje zarówno pojedyncze publikacje, jak i raporty naukowe (np. raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), pochodzące z różnych krajów, takich jak np. USA, Australia, Holandia, Kanada, można wywnioskować, że dzieci w takich rodzinach rozwijają się prawidłowo. Mówiąc dokładniej: nie wykazują odstępu od normy, nie mają niższego IQ, zaburzeń emocjonalnych itp. Nie stwierdzono także, że dzieci par jednopłciowych częściej są w życiu dorosłym homoseksualne (co nie dziwi, ponieważ orientacja homoseksualna jest w dużej mierze determinowana w okresie prenatalnym)".****

     Śmieszy mnie fakt, że większość ludzi zachowuje się tak jak by pary homo miały zapukać do czyiś drzwi i powiedzieć im oddajcie nam swoje dzieci teraz my je będziemy wychowywać. 
     Przecież chodzi o adopcję dzieci z domów dziecka. Dzieci, które zostały porzucone przez biologicznych rodziców. Dzieci, które bez pomocy osób starszych (np. opiekunów, rodziców zastępczych) będą miały gorszy star w swoje dorosłe życie. 
Pomyślmy o tym, że te dzieci potrzebują miłości. Po prostu miłości. Chciałyby zostać przytulone. Czuć, że są kochane, mieć wsparcie u dorosłych. Postawmy dobro dzieci ponad nasze stereotypowe myślenie!
    Chciałbym aby Ci którzy są na NIE odwiedzili taki dom dziecka i porozmawiali z dziećmi o tym, czego one chcą. Powiedzieli im, że skazują ich na życie w sierocińcu bo ICH ZDANIEM dwóch tatusiów czy mamuś nie może dać im miłości. Czy czyjeś opinia może być ważniejsze od poczucia bezpieczeństwo i miłości tych dzieci ?



Polecam również :MINIMALIV- Adopcja dzieci przez pary homoseksualne.

*źródło
**źródło
***źródło
****źródło

Powiązane posty
Człowiek człowiekowi obcy- link
Samotność - link

środa, 13 marca 2019

Ale dziwka!

Posuwał mnie trzymając za biodra

 
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


  
     Sobotni wieczór zarezerwowany był dla Roberta. Dawno się nie widzieliśmy. Oboje zajęci pracą zwyczajnie nie mieliśmy czasu.
     Postanowiliśmy wrócić do naszego rytuału, który polegał na tym, że pijemy Cosmopolitan (link) oglądamy SEX W WIELKIM MIEŚCIE  i opowiadamy sobie różne historie o facetach, które mogą powodują rumieńce.
OK! Ja najczęściej słucham, gdyż moją fascynującą historią może być jedynie to, że ktoś mnie podrywał. Robert prowadzi bujne i bogate życie erotyczno towarzyskie. On tu jest wykładowcą.

- A więc - zaczął Robert, gdy siedzieliśmy już na kanapie w salonie- Będąc w Kolonii (link) poszedłem do klubu. Zalogowany byłem już na GAY ROMEO (link)
- Bywasz kiedyś offline - zapytałem ironicznie.
- Nigdy - rzekł ze śmiechem przyjaciel.
- A więc z dziesiątek profili jakie mi się wyświetliły wypatrzyłem Barmana. Koleś był w odległości kilku metrów ode mnie a wysłał mi wiadomość "przystojniak".
- No i ?
- Odpisałem mu, że też jest fajny. Śmiesznie tak, bo siedziałem przy barze, a gdy on nie obsługiwał ludzi pisał do mnie wiadomości. W końcu zagadałem do niego i oprócz tego, że przystojny, muskularny szatyn, to bardzo zabawny.
     Popijam Cosmo i nieprzerwanie słucham historii Roberta. Nie sądzę by finał był taki, że się w sobie zakochują i żyją długo i szczęśliwie do póki ranek ich nie rozłączy. Robertowi zawsze przytrafiają się dziwne rzeczy.
- Typ zaproponował spotkanie następnego dnia. Teraz jest w pracy więc jest zajęty. Zgodziłem się i większość czasu spędzałem przy barze. On kiedy mógł to podchodził do mnie i rozmawialiśmy.
- Rozumiem, że to nie wszystko Robi ?- Dociekałem zniecierpliwiony jednym okiem rzucając w kierunku telewizora. Sezon 5 odcinek pt "Dziewczyna z okładki" Carrie zatrudnia Samathe by pomogła jej w doborze stroju na okładkę jej debiutanckiej książki. Jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje Carrie w stroju poleconym przez przyjaciółkę czuję "jak prostytutka". Mało tego Samatha zostaje przyłapana jak robi fellatino muskularnemu kurierowi. Facet jest genialny, sam chyba padłbym na kolana. Po tym wszystkim między dziewczynami dochodzi do nieporozumienia gdyż Samatha podejrzewa, że przyjaciółka myśli o niej jak o dziwce.
- Nie Oski to nie wszystko. Po kilku piwa zachciało mi się do toalety. Poszedłem a tam przy wejściu stał jakiś facet. Rzuciłem okiem, fajny pomyślałem. Średniego wzrostu z zarostem na twarzy i lekko miśkowaty. Męski. I teraz nie uwierzysz ! -Przerwał opowiadanie.
- Oświadczył ci się ? - zapytałem.
- Nie ! Podszedł do mnie, pocałował a potem zaciągnął do kabiny.
-  Co ?-  odstawiłem kieliszek na stolik.
- Pocałował mnie potem złapał za rękę i weszliśmy do kabiny. Całowaliśmy się przez chwilę a następnie on wyjął fiuta.
- Jaki był ?- Przerwałem mu.
- Normalny, fajny. Założył gumę i kazał mi się odwrócić. Zrobiłem to. Byłem mega podjarany. Naślinił palce by mógł łatwiej wejść i wsunął go powoli. Mówię ci, zacząłem jęczeć a on nie przerywał. Posuwał mnie trzymając za biodra. Podpierałem się jedną ręką o ścianę a drugą bawiłem się swoim.
- Ale dziwka.
- Kto? - zapytał.
- No ty- odparłem
Robert aż zaczerwienił się gdy opowiadał swoją historię. Parzył gdzieś przed siebie. Chyba próbował przywołać obrazy sobotniej nocy.
Kiedy słyszałem jak ten kolo zaczął jęczeć wiedziałem, że dochodzi. Przyśpieszył i ja też doszedłem.
Uwierz mi, kurwa, byłem rozgrzany na maksa. Żadnej zbędnej gadki. Zdjął gumę, rzucił do kibla a gdy się ubraliśmy razem opuściliśmy kabinę.
- Wow...- wydałem z siebie.
- I wtedy stało się.
- Co?
- Barman nas zobaczył.
- I co?
-Nic. Spojrzał na mnie z taką nienawiścią i poszedł. Podszedłem do baru a on mi zrobił awanturę, że liczył na coś większego z naszej strony, że jestem dziwką. itd.
- A ty co ?
- A ja nic. Poszedłem tam by się zabawić. Dostałem co chciałem i mogłem iść do domu.



niedziela, 3 marca 2019

Przeczucie cz. 2

Pojawił się znikąd a pozostawił po sobie ślad

gej blogi, gejowskie opowiadania, oskar gej w miescie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   

      To była niedziela. Piękne słońce, ciepło, bezchmurne niebo. Popołudniu umówiony byłem z Simon by opowiedział mi dlaczego nasza przyjaźń została "zawieszona" i dlaczego rozstał się z moim ex kochankiem. ("Rozstał się z moim ex kochankiem" jak to dziwnie brzmi).

    Wyszedłem na spacer do mojego ulubionego parku. W tym samym parku spotykałem się z Marvinem.
Zabrałem ze sobą książkę by móc spacerować i czytać. Czytać i spacerować ciesząc się słońcem.
Na czytaniu skupić się nie mogłem, bo zacząłem robić zdjęcia kwiatom i innym roślinom. Początki wiosny. Spotkałem też moją znajomą. Nigdy o niej nie wspominałem, gdyż to w sumie nieistotna postać ale dość istotna była nasza rozmowa.
Katrin bo tak na imię zapytała mnie czy wiem co słychać u Marvina. Otóż Katrin jest koleżanką Marvina i mieszka niedaleko tego parku i siłowni, do której też Marvin jest zapisany.
Katrin oficjalnie o naszym romansie nic nie wie. Stwierdziła tylko, że jak kiedyś nas razem zobaczyła podczas spaceru powiedziała, że bylibyśmy fajną parą. Rozwinęła się w tej kwestii jeszcze na kilka zdań, ale ja już ich nie chciałem komentować.
Po chwili musiałem pożegnać koleżankę gdyż byłem umówiony z Simonem- jak wspomniałem.

     Jadąc na spotkanie z przyjacielem czułem się dziwnie. Tak jak spacer sprawił, ze poczułem się dobrze, tak rozmowa z Katrin lekko mnie przygnębiła. Niepotrzebny powrót myśli do przeszłości. A teraz jeszcze spotkanie z Simon i ponownie w temacie Marvin.
     Poszliśmy do naszej ulubionej kawiarni i jak zawsze standardowo ja zamówiłem Cappuccino a przyjaciel Kakao.
Od rozmów o tym co u kogo słychać przeszliśmy do sedna spotkania.
Sprawa jest w sumie prosta i była dla mnie oczywista.
Marvin próbował zabronić Simonowi kontaktu ze mną gdyż czuł się zazdrosny.
Pamiętam jak podczas ich pierwszych spotkań i mojej reakcji Marvin zapewniał mnie, że nie stanie nam na drodze.(link) Zapewniał mnie, że szanuje naszą przyjaźń i nie ma nic przeciwko temu.
Ogólnie Simon stwierdził, że nasz ex ("nasz ex" jej to brzmi jeszcze gorzej ) jest chyba niezrównoważony psychicznie. Robił mu sceny zazdrości po czym też miał pretensje, że Simon nie jest zazdrosny o niego. Gdzie tu logika ?
     W grudni w ich krótkim związku przyszedł kryzys. W tym czasie dostałem wiadomości od Sonji (przyjaciółki Marvina)(link) Powiedziałem o tym Simonowi, co bardzo go zaskoczyło.
Chciał żebym mu opowiedział o tej rozmowie. Był zszokowany i zniesmaczony tą sytuacją.
A przecież ostrzegałem go.
Marvin wrócił do swojego faceta z którym i tak mieszkał.

    Po niespełna dwóch godzinach nie tylko rozmów o Marvinie rozeszliśmy się do domów.
Cieszę się, że sprawy wróciły na swoje miejsce. Szkoda mi Simona, że musiał przez to przejść.
Fajny z niego chłopak a jednak trudno mu znaleźć kogoś z kim mógłby stworzyć stały związek.

Los lubi się z mną bawić. tak myślę. Trzy dni później wracając z pracy spotkałem Marvina.
Gdy zobaczyłem, że idzie chodnikiem chciałem udać, że go nie widzę. Aczkolwiek spostrzegłem, że on mnie już zobaczył (zawsze robi taką minę jakby dostał paraliżu) Musiałem zwolnić i przywitać się z nim. Mniej więcej od października nie widzieliśmy się. Chciałem podać mu rękę, by pokazać mu mój obojętny już stosunek do niego, tym razem to on rozłożył ramiona.
- Co tam nowego? - zapytałem kierując się razem z nim w kierunku metra.
- Rozstałem się z Simon, ale to zapewne już wiesz- odpowiedział.
- Tak wiem.
- Nie spodziewałem się, że mogę Cię tu spotkać.
- Pracuję tu, akurat dziś zwolnili mnie godzinę wcześniej- Pomyślałem, że teraz mógłby wspomnieć coś o przeznaczeniu. Lubił używać tego określenia na zbiegi okoliczności, które nam się przytrafiały.
     Kiedy zapytałem czy jedzie ze mną metrem do domu, odpowiedział, że nie. Zaśmiał się i dodał , że jego chłopak go odbiera. Skomentował to w jakiś sposób ale już nie pamiętam co powiedział.
Cały czas głupio się uśmiechał, krył niezręczność. Żegnając się z nim ponownie wystawiłem dłoń, on ponownie rozłożył ramiona. Mocny uścisk i do domu.

     Było mi niezręcznie, choć jemu chyba bardziej. Nie życzyłbym sobie tego spotkania i jak wspomniałem chciałem udać, że go nie widzę i przejść dalej. Wyszło tak, że spędziliśmy kilka minut ze sobą. Przez te kilka minut mogłem mu się przyjrzeć. Wiem jak wygląda, bardziej mam na myśli jego zachowaniu. Chciałem zobaczyć, czy widzę w nim jeszcze tego chłopaka, który ponad rok temu poruszył moim sercem. Pojawił się znikąd a pozostawił po sobie ślad. Czy znajdę w nim to co widziałem wtedy. Nie widziałem. Nie znalazłem. Moje serce nie zabiło. Pustka. Jestem wolny.
Jak się poznaliśmy powiedziałem mu, że "DLA NAS"  jest jeszcze za wcześnie. Dziś okazuje się, że "DLA NAS" jest już za późno.



Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Powiązane posty:
Jeden ruch cz.1
Jeden ruch cz.2
Jeden ruch cz.3 
Niekochanie
Bezgłos
Jesteś wolny 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...