Translate

Poznajmy się :)

czwartek, 8 listopada 2018

Geje w Niemczech

Glück euch beiden

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   



     W 2001 roku Niemcy wprowadziły związki partnerskie parom tej samej płci. W 2005 roku owe pary mogą adoptować dzieci jednego z partnerów. W czerwcu 2017 Niemcy zalegalizowały małżeństwa jednopłciowe.   

     Dlaczego o tym wspominam ? Chciałbym Wam przybliżyć moje doświadczenia ze społeczeństwem Niemieckim, gdyż jak zapewne wiecie ( a jak nie to się dowiecie) od 2013 roku razem z Bigem mieszkamy w Niemczech.

     W ostatni weekend przeglądałem sobie na You Tube  filmiki, sondy z Niemiec odnośnie homoseksualnych par, małżeństw i adopcji dzieci. W większości przypadków zdania były na TAK.
Praktycznie każda osoba, bez względu na płeć, wiek czy pochodzenie wyrażała się o związkach homoseksualnych pozytywnie. Z tego co ja zaobserwowałem, to Niemcy są raczej narodem nie wnikającym w cudze sprawy. Starają się żyć w zgodzie ze społeczeństwem.
Nie spotkałem się tu z brakiem tolerancji w stosunku do mojej osoby.

     Razem z Bigem wynajmujemy mieszkanie praktycznie w centrum miasta. W bloku w którym mieszkamy, na przeciwko nas mieszka starsza Pani. Miła, sympatyczna. Piętro wyżej Turecka rodzina. Żadnych problemów.
     Ostatnio będąc u lekarza, skarżąc się na ból pleców pani doktor powiedziała do mnie tak " Musi pan poprosić dziewczynę, albo przyjaciel aby pana wymasował".
Na tej samej ulicy mieszka para gejów, która zawarła związek partnerski kilka lat temu. Co roku organizują u siebie w ogródku grill party dla sąsiadów.

     Jestem osobą otwartą i nie mam problemów z tym kim jestem i jaki jestem. Aczkolwiek do "tej" otwartości musiałem się przełamać. Wiadomo, że sąsiedzi zdają sobie sprawę, że jesteśmy parą gejów, to jednak od niespełna dwóch lat mówię o tym otwarcie np. w urzędach, u lekarzy itd.

    Od dwóch miesięcy mam nową (dodatkową) pracę; sklep odzieżowy.
Postanowiłem, że oficjalnie będę mówił o swoim związku.
Jestem nowy w pracy więc w pierwszych kontaktach ludzie chcą mnie poznać, zadając pytania jak długo jestem w Niemczech, czy jestem singlem itd.
Będąc na zmianie z kolegą zadał pytanie o moją rodzinę. Powiedziałem, że ma partnera, chłopach zmarszczył czoło powtórzył "partnerkę ?", na co ja "mam partnera, jestem gejem". Trwało kilka sekund zanim to do niego dotarło, po czym odpowiedział "ale ty nie wyglądasz jak..." koleś nie bardzo wiedział jak skończyć zdanie, zaczął machać niezgrabnie rękoma, więc przerwałem mu, zadając retoryczne pytanie "a jak powinienem wyglądać?".
Teraz już wszyscy tam wiedzą, że jestem gejem i czuje się z tym dobrze, pod tym względem, że nie muszę niczego udawać i wymyślać historii. Nie zauważyłem aby moi współpracownicy traktowali mnie  z tego powodu inaczej.
     Podobnie robię w stosunku do nowo poznanych osób. Mówię, że jestem w związku z facetem.
Ludzie reagują normalnie, jak wspomniałem nie spotkałem się tu nigdy z jakąkolwiek negatywną reakcją.

    W jednym z postów pt KOLONIA- Niemiecka stolica gejów (link) wspominałem Wam, że w tym mieście jest bardzo dużo klubów, barów gejowskich itd. W zasadzie chyba w większości miast jest takie miejsce. Wspominam o tym, ponieważ nikt tu się nie ukrywa idąc do klubu. Latem wystawiane są stoliki na zewnątrz. Tu gdzie mieszkam (sorry ale nie podam nazwy miasta) jest mały klub, w sumie praktycznie w centrum przy głównej ulicy, często część towarzystwa stoi na zewnątrz. Geje, lesbijki transwestyci, na nikim to nie robi wrażenia.
Bardzo często można spotkać homoseksualne pary trzymające się za ręce i również w tym przypadku nie zauważyłem żadnej reakcji z otoczenia.
    Mój znajomy z siłowni tego lata zawarł związek małżeński. Przyjęcie weselne na prawie dwieście osób. Zdjęcie główne, które zamieściłem do wpisu, zrobiłem ja, gdy szukałem kartki dla mojej siostry. Na zdjęciu można zauważyć trzy wersje kart; dla hetero, lesbijek i gejów, czy to nie miłe ?

     Jak podaje Wikipedia (źródło) otwarte stanowisko wobec osób homoseksualnych ma  Kościół Luterański, który od 2002 roku udziela takim parom błogosławieństwa (nie ślubu) Owe praktyki nie są jeszcze powszechne w całych Niemczech, ale i tak trzeba przyznać, że to wieki krok ku normalności i chwale człowieczeństwa i miłości.
Można ? Jak się chce to można !












niedziela, 28 października 2018

Tęczowy piątek 26 październik 2018

Nauka tolerancji

gej blog, oskar gej w mieście, lgbt, homofobia
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     W piątek 26 października odbyła się akcja pt "TĘCZOWY PIĄTEK". To już trzecia taka akcja z inicjatywy KAMPANII PRZECIW HOMOFOBII (KPH <- link) W tym roku do akcji zgłosiło się ponad 200 szkół.
     Akcja ma za zadanie poprzez zajęcia w szkole uczyć młodych ludzi akceptacji i szacunku do drugiego człowieka w tym przypadku osób LGBT.

     Na tronie KPH można znaleźć również ciekawe materiały dydaktyczne przygotowane specjalnie dla nauczycieli i rodziców biorących udział w TĘCZOWYM PIĄTKU.
Moją uwagę zwrócił poradnik pt. MY RODZICE, PYTANIA I ODPOWIEDZI RODZICÓW LESBIJEK, GEJÓW I OSÓB BISEKSUALNYCH. (link)
     Nie jest to tajemnicą, że wielu rodziców (pomijając rówieśników w szkołach) ma problemy z akceptacją, czy też zrozumieniem co dzieje się z ich dzieckiem. Na pytania typu "Moje dziecko jest kimś innym bo jest homoseksualne?" czy "Jak powiedzieć o tym rodzinie i znajomym?" można znaleźć szczegółowe odpowiedzi.

     Kilka dni przed oficjalnym ogłoszeniem, że 26 października odbędzie się TĘCZOWY PIĄTEK Ludzie zadawali sobie pytania, czy takie akcje są potrzebne. Społeczeństwo praktycznie jak w każdym innym przypadku podzielił się.
     Według badań KPH (link), które również opublikowała stronę RZESZÓW NEWS (link) ponad 70%  uczniów LGBT doświadczyło przemocy, a w 30% przypadków odbyło się to własnie w szkołach.
Ponad 60% dzieci LGBT ma myśli samobójcze.
Wszyscy pamiętamy chociażby głośną sprawę niepełnoletniego Dominika (link), który popełnił samobójstwo w domu z powodu prześladowań w szkole. To jeden z wielu takich przypadków. Tak więc akcja o TĘCZOWYM PIĄTKU  wydaje się być jak najbardziej na miejscu.

KAMPANIA PRZECIW HOMOFOBII opublikowała wypowiedzi niektórych rodziców, którzy opowiedzieli się za akcją.*

"Rzetelna edukacja jest niezwykle ważna. Młody człowiek który słyszy w szkole tylko o jednym wzorcu rodziny, który nie ma szans usłyszeć, że osoby LGBTQIA to normalni i wartościowi ludzie, niestety ma duże szanse na to, że popadnie w depresję, że sam siebie przestanie akceptować, że będzie się czuł kimś gorszym a nawet bezwartościowym.(...) " - Asia mama lesbijki .
"Jestem jak najbardziej za akcjami uświadamiającymi młodym ludziom, że orientacja seksualna jest ostatnią kwestią jaka powinna być powodem do oceny wartości człowieka.(...)" - Zbyszek ojciec 15 latka.

     Jak wspomniałem powyżej opinię są podzielone. Głos w tej sprawie zabrał też reprezentant Kościoła Katolickiego, a konkretnie ksiądz T. Rydzyk.

"Grupy, fundacje, organizacje pozarządowe mają być w 211 szkołach i indoktrynować dzieci. Idą przez panseksualizm, przez gender. To jest to zniszczenie młodego człowieka. To jest zniszczenie ducha. Każdy młody człowiek, każde dziecko jest ciekawe tych spraw, biologii, która jest wyznaczona przez Pana Boga po to, żeby przekazywać życie, uczestniczyć w akcie stwórczym Boga. Nie dajmy zniszczyć dzieci i młodzieży "   
   (źródło-Planeta FM )

     Również internauci, którym pomysł kampanii nie przypadł do gustu wypowiedzieli się na ten temat
"Strach pomyśleć co będzie kolejne, pedofilski piątek ?"
"Trzeba być upośledzonym żeby być Dyrektorem szkoły, który się zgadza na taki tęczowy piątek ! Jestem tolerancyjna - ale model rodziny to tata i mama a nie inaczej ! *urwa co za czasy aż strach dzieci do szkoły posyłać" "Zaburzenia Osobowości się leczy a Nie Promuje "
(wybrane komentarze z fan pag'e PLANETA FM-link)

     Inicjatywa KPH o TĘCZOWYM PIĄTKU ma za zadanie zwrócenie uwagi na problem homofobii w szkole. Homofobii, która często objawia się za pomocą agresji słów i czynów.
Owa akcja ma uwrażliwić społeczeństwo i nauczyć szacunku do innych.
Nie rozumiem osób, które sprzeciwiają się kampanii. Nie chodzi tu już nawet o to, czy jest się zwolennikiem LGBT czy też nie. Sam fakt, że akcja, która ma uczyć szacunku do drugiego człowieka wywołuje tyle sprzeciwu.
Nie chcemy żyć w świecie tolerancji, szacunku i miłości ?






Zachęcam również do zapoznania się z artykułem ze strony KPH- TĘCZOWY PIĄTEK, PYTANIA I ODPOWIEDZI. (link), w którym to znajdziemy odpowiedzi na pytania, często też zadawane na formach i w komentarzach przez ludzi, typu,
"Czy tęczowy piątek narusza prawo oświatowe?", oraz  "Czy treści prezentowane podczas Tęczowego Piątku znajdują się w podstawach programowych?".




poniedziałek, 22 października 2018

To nie miłość cz 2

Odpowiedzi

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Może taka była (...) miłość, jakby niezgodna z tym świata"
                                                                                       (W. Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli")


     Kilka dni po wymianie wiadomości z Marvinem i Simonem, spotkałem się z tym drugim w naszej ulubionej kawiarni. Mieliśmy porozmawiać o tej całej sprawie.
Nie było mi łatwo o tym mówić, gdyż wszystko co tyczyło się Marvina zamknąłem gdzieś głęboko w sobie. Teraz kolejny raz musiałem to rozgrzebać by przedstawić sytuacje przyjacielowi.
     Cały się trzęsłem, Simon to spostrzegł. Chociaż w kawiarni nie było zimno zaproponował mi swoja kurtkę. Nie wziąłem, miałem swoją, ale to nie z powodu zimną mną trzęsło, tylko z emocji.

Oskar- Byłem z Marvinem pół roku, chodziliśmy za ręce po centrum miasta. Planowaliśmy w pewien sposób naszą wspólną przyszłość. Rozmawialiśmy o tym jak zakończyć nasze związki. Tak, chcieliśmy być ze sobą.
Simon- Nie wiedziałem, że to aż tak między wami było.
Oskar- Nie wiedziałeś, bo nie chciałem abyś to wiedział. Nie lubię o tym mówić. Nie będzie ci dziwnie, gdy kiedyś we trójkę się spotkamy, i będziemy mieli tą świadomość, że między nami coś było, co jest do tej pory tak naprawdę nie skończone ?
Simon- Cały czas uważam, że byłoby to nie w porządku wobec nas. Zależy mi na Marvinie. Zapytałem Marvina czy coś jeszcze do Ciebie czuje. Odpowiedział, że nie. Więc nie było by mi głupio.
     Kłamał, pomyślałem sobie, biorąc pod uwagę, że Marvin dwa dni wcześniej między tymi wiadomościami, wyznał, że mnie kocha. Nie powiedziałem o tym przyjacielowi, przemilczałem fakt.
Wspomniałem tylko, że znam uczucia Marvina do mnie, Simon wtedy ponownie wspomniał o rozmowie z Marvinem na ten temat, więc nie mówiłem już nic więcej. Simon chciał wierzyć Marvinowi. Tej insynuacji prawdy. Może dlatego, że była mu wygodniejsza ?

     Ostatecznie temat zamknęliśmy tym, że o Marvinie dla dobra naszej przyjaźni nie rozmawiamy. Zresztą my zawsze mamy o czym rozmawiać.

     Wiedziałem, że chłopacy się spotkają, a mi przestało to przeszkadzać. Oswoiłem się z Tą myślą.
Mam Biga i to z nim chcę być,a przede wszystkim po wielokrotnym rozmyślaniu zdałem sobie sprawę, że nie czuję nic do Marvina.
Uświadomiłem sobie, że moją reakcja była jakby reakcją na wspomnienia.
Marvin dał mi swego czasu to, czego potrzebowałem. Bliskość, szaleństwo, drugą młodość. Zauroczył mnie tym. To mnie w nas pociągało, ale to chyba tyle. A jeśli wtedy faktycznie coś do niego czułem, to zwyczajnie na przestrzeni tego roku już przestałem. Uczucie ulotniło się.

    Moim zadaniem było przejście do dnia codziennego z tą sprawą i pozwolić przyjacielowi na ten układ.
Kto wie, może to ich przeznaczenie ?
Chociaż po doświadczeniach i problemach jakie przez cały okres miałem z Marvinem odebrałem to jako grę. Kolejną próbę wzbudzenia we mnie zazdrości.

    W dniu moich urodzin dostałem wiadomość od mojego ex kochanka. Najpierw złożył mi życzenia, a następnie przeprosił za swoje egoistyczne zachowanie. Podkreślając, że nie miał prawa tak mnie potraktować w tej sytuacji, oraz wyznał po raz kolejny, że był ślepy z miłości do mnie, chciał mnie mieć. Byłem i będę zawsze jego wielką miłością, dodał na końcu.
Odpisałem mu tylko jednym zdaniem, że nie jestem zły. Nie chciałem wgłębiać się w rozmowę, dla dobra sytuacji. Dla dobra przyjaciela.
Zdałem sobie sprawę, że chłopak może faktycznie chcieć odnaleźć swoją nową drogę w życiu.
Nie byłem zły, nie umiem się gniewać. Nie złoszczę się na ludzi. Ludzie mnie tylko rozczarowują, a tego już się nie da naprawić.

      Im bardziej oni zbliżali się do siebie, tym ja z Simon się oddalaliśmy. Nie chciałem. Byłem taki jak zawsze, mój przyjaciel niestety nie. Pojawiły się kłamstwa, a jeśli przyjaźń ma być szczera to na kłamstwa nie ma miejsca. Cóż zrobić w takiej sytuacji?
Czekam, i przyglądam się, jeśli chce się oddalić, niech idzie.

     Nasze życie to nie prosta droga, tylko ciąg krętych dróg, przy których musimy podejmować decyzję, za którymi idą konsekwencję.
Po roku od rozstania z Marvinem wciąż odczuwam tego efekty.
Świadomie lub nie, Marvin odsuwa ode mnie przyjaciela. Świadomie lub nie Simon idzie tą drogą.

***

środa, 10 października 2018

To nie miłość... cz 1

Pytania

gej blog, gej opowiadania, geja na seks, gej fotki
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Człowiek tak czasem o coś spyta, ale nie oczekuje odpowiedzi. Są przecież pytania, (...), które same sobie wystarczą.  Zwłaszcza że żadna odpowiedź i tak by ich nie zadowoliła.(...)wcale to nie zależy od tego, o co się pytamy. Tylko kto kogo. Nawet gdy sami siebie pytamy, zawsze jest kto kogo. To może jedynie tak się wydawać, że ten, kto pyta, ten sobie i odpowiada. Jeśli się jednak tak nad tym zastanowić, zawsze kto inny pyta, a kto inny odpowiada.(...) Jest w nas przecież i dziecko i starzec, i młodzieniec, i ktoś, kto umrze, i kto wątpi, i kto ma nadzieję, i kto nie ma żadnej. I tak dalej, i tak dalej."
                                                                               
 (W.Myśliwski-Traktat o łuskaniu fasoli)



     To był zwykły wrześniowy dzień. No może nie taki zwykły. Udało mi się zdobyć nową dorywczą pracę, która pomoże mi z czasem porzucić starą i ruszyć w moim upragnionym kierunku. Można rzec spełniało się moje marzenie. Biegałem od urzędu do urzędu, by skompletować potrzebne papiery. W między czasie pisałem na WhatsApp z Marvinem (Jak poznałem Marvina cz 1, 2, 3 ) Po dłuższej przerwie ponownie mieliśmy ze sobą kontakt. Chciał bym odwiedził go w pracy. Musze przyznać, że przez chwilkę się nad tym zastanawiałem. Aczkolwiek w ostateczności odmówiłem z powodu braku czasu. Tak było. Marvin próbował namówić mnie bym do niego przyszedł ale naprawdę nie mogłem. Zajęty dalszym załatwianiem urzędowych spraw, dostałem kolejną wiadomość od byłego kochanka.

Marvin- Ja i twój przyjaciel Simon piszemy ze sobą. Wspominam tylko abyś o tym wiedział. Chociaż zapewne już ci to powiedział. Wiesz co do Ciebie czuję, i jeśli Tobie to nie przeszkadza przyjmę jego zaproszenie na dzisiejszy wieczór. Nie chcę Cię okłamywać ani ranić przecież jesteśmy przyjaciółmi, poza tym dałeś mi jasno do zrozumienia, że między nami już nigdy nic nie będzie. Więc dlaczego miałbym czekać ?
Wiadomość mnie zaskoczyła. Nie wiedziałem. Zresztą nigdy by mi do głowy nie przyszło, że Simon chcę nawiązać kontakt z Marvinem wiedząc co mnie z nim łączyło i nadal łączy.
Odpisałem, że nic nie wiedziałem ale uważam, że jest to OK. Co miałem mu napisać?, że mi to nie pasuje? A jeśli nie pasuje to dlaczego?
     Nie mogę z Marvinem rozmawiać o moich uczuciach do niego. Postanowiliśmy zostać przy swoich partnerach. W sumie to ja za nas tak zdecydowałem. Więc powinniśmy nasze uczucia do siebie trzymać, gdzieś głęboko w sobie i już nigdy więcej tam nie zaglądać. Ja tak zrobiłem i udało się. Wiem, że Marvinowi wychodzi to gorzej. On wciąż mnie kocha. Minął rok czasu od naszego rozstania.
     Postanowiłem zadzwonić do Simona. Ta sprawa jest dziwna dla mnie. Mój najlepszy przyjaciel chce umawiać się z moim ex.
Simon tłumaczył się totalnym przypadkiem. Na Instagramie wpisał hasztag naszego miasta i słowo "gej". Wyświetliło mu się sporo zdjęć min Marvina. Panowie nie widzieli się z bliska więc Simon nie rozpoznał Marvina, a zdążył polubić już kilka jego zdjęć. Tak się zaczęło.

     Mój przyjaciel wie o moim kochanku, aczkolwiek jak później się okazało, myślał, że to był tylko chłopak do seksu. W rozmowie telefonicznej poprosiłem go by zerwał kontakt z nim, gdyż jest to dla mnie totalnie nie wygodne. Mój przyjaciel i mój były kochanek. Jak mielibyśmy to niby połączyć ?
     Po kilku minutach od rozmowy z przyjacielem dostaję kolejna wiadomość od Marvina.

Marvin- Aż tak Ok, to też nie było dla Ciebie, ale dzięki.
Oskar- Spotykaj się z kim chcesz, ale moich przyjaciół zostaw w spokoju. To jest niekomfortowe.
Marvin- Trochę przesadzasz, ale nie zapomnij najpierw na siebie spojrzeć zanim innych ocenisz.
Oskar- Marvin, nie mieszam się do twojego życia, i ty tego też nie rób. Znowu przez ciebie lądujemy w złej atmosferze.
Marvin -Jest Ok.
 
     Ta sytuacja jest jak dla mnie zbyt skomplikowana. Marvin pomimo tego, że jest w związku, pomimo romansu ze mną, próbuje nawiązać kontakt z moim przyjacielem.To chore według mnie. On ma oczywiście prawo spotykać się z kim chce, ale ponownie w dziwny sposób miesza się do mojego życia.

     Kilka dni później, kiedy wydawało mi się, że sprawa została zamknięta, dostaję kolejną wiadomość.

Marvin- hallo Oskar, masz przeprosić Simona i powiedzieć mu, że z tą całą sprawą przesadziłeś. Weź się w garść w końcu. Chciałeś przyjaźni ze mną więc to było oczywiste, że z czasem będę sobie kogoś szukał, więc gdzie leży problem ? Wiesz jak wygląda świat gejowski i zdajesz sobie sprawę, że ja Simon czy ty jesteśmy inni. Obiecuje Ci, że jeśli tego nie zrobisz będę bardzo zły i zrobię wszystko byś to odczuł jak bardzo. Robisz tak by tylko tobie było dobrze. Wszystko tak jak ty sobie zaplanowałeś. Simon to twój przyjaciel dlaczego nie powiesz mu prawdy o nas, tylko próbujesz zrzucić winę na niego czy na mnie, że to nie komfortowe. Pytałem się ciebie o to, powiedziałeś, że to jest niesmaczne. A przecież z tym można żyć i obje o tym wiemy. Więc powiedz mi gdzie jest problem? Możesz przynajmniej raz być szczery i prawdę powiedzieć, nie kłamać, nie oszukiwać. Zawsze byłem szczery do ciebie. Podarowałem ci moje serce, zaufałem tobie. Masz powiedzieć Simonowi prawdę inaczej będę musiał ciebie do tego zmusić a wiesz, że ja już nie mam nic do stracenia.

     Byłem w pracy, gdy otrzymałem powyższą wiadomość. Wiem co Marvin chce osiągnąć, bym przyznał mu, że wciąż coś do niego czuje.
Może jestem zimnym człowiekiem, zaprogramowanym jak robot, ale moje uczucia ulokowałem głęboko w sobie i nie chcę do nich zaglądać. Jestem z Bigem, a Marvin powinien to sobie w końcu uświadomić. Wiem, że gdybym mu powiedzieć co tak naprawdę czuję dałoby to mu kolejną niepotrzebną nadzieję. Nie chcę tego. A po drugie sam nie wiem co tak naprawdę do niego czuję.

     Odpisałem mu, że to co on chce robić jest mi kompletnie obojętne. Napisałem również do Simona, że jeśli chce się z nim spotykać ja odsuwam się na bok. Nie będę ogrywał szopek, ani scen. Tak długo jak ta sprawa miedzy mną a Marvinem nie wyjaśniona jest , on nie powinien się do tego mieszać.

     Wieczorem po wymianie powyższych wiadomości, siedziałem już w łóżku. Przy lampce nocnej czytałem książkę. W. Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli" i właśnie wtedy trafiłem na fragment, który zamieściłem na początku wpisu. To nie pytania są trudne, tylko odpowiedzi. To co ukrywamy przed światem a najczęściej nawet przed samym sobą. Prawda nas boli. Wtedy musiałem zadać sobie pytanie, czy nadal kocham Marvina? Długi czas nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć.
Coś było. Inaczej nie miałbym z nim romansu.
Uświadomiłem sobie, że wszystko zależało od sytuacji. Jeśli nie miałem z nim zbytnio kontaktu, wydawało mi się, że mam to już za sobą. Niestety w tym momencie, gdy on znowu pojawił się na pierwszym planie coś we mnie pękło. Nie znam definicji miłości, nie wiem czy go kocham, ale wspomnienia wróciły.
Wróciło to uczucie szczęścia, gdy razem ręka za rękę szliśmy parkiem. Gdy całowaliśmy się podczas ulewy deszczu. Wróciły te uczucie, których wtedy brakowało mi u Biga a znalazłem je u Marvina.
Można to nazwać miłością ?
W mojej głowie kłębiły się pytania, a ja starałem się znaleźć na nie odpowiedź.
Właśnie wtedy uświadomiłem sobie znaczenie powyższego tekstu. Za każdym razem odpowiedzi mogą być inne...

***cdn***


 

poniedziałek, 24 września 2018

Gej w podróży

Monolog

   
gej fotki, gej opowiadania, gej w dresach
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




     No cóż muszę uciekać, pociąg już przyjechał. Powiedziałem i przytuliłem Olę, Oleńkę moją na pożegnanie. Kilka dnia spędzonych w Katowicach u przyjaciółki, a teraz podróż pociągiem na Warmię i Mazury. Rodzina czeka. Mama, siostra, bracia i ich dzieci czekają. Dzieci najbardziej zniecierpliwione. Te starsze już pytają kiedy będę. Pewnie na prezenty czekają. Szkoda było odjeżdżać od Oli, gdyż jak zawsze fajnie spędziliśmy czas, aczkolwiek teraz nastał czas dla rodziny.

     Przede mną 596 km koleją Polską. Kupiony bilet, miejsce przy oknie. Wsiadam i jadę. Wsiadam i jadę i  czytam książkę "Traktat o łuskaniu fasoli" W. Myśliwskiego. Wsiadam, jadę, czytam i rozglądam się dookoła za kimś fajnym, że jak mi się znudzi czytać to oko zarzucę. Traktat o łuskaniu fasoli, nie lubię fasoli. Mam traumę z dzieciństwa. Mama kazała mi jeść zupę fasolową, bo niejadek byłem. Do dziś na widok fasoli wszystko wywraca mi się w żołądku. Ola chciała zrobić leczo z fasolką. Opowiedziałem jej o moich przeżyciach z dzieciństwa. Nie zrobiła lecza. Mamie też kiedyś to powiedziałem. Jesteś winna temu, że nie jem fasoli powiedziałem jej. Śmieliśmy się z tego.

     Stacja Sosnowiec Główny. Tyle słyszałem o tym Sosnowcu. Każdy się śmieje, a ja nie wiem dlaczego. Nawet znam żart o Sosnowcu. Co leci w kinie w Sosnowcu? - Tynk ze ścian leci.  Co w tym mieście takie śmiesznego?  Nie wiem. Ola też nie wiedziała, pytałem, nie umiała odpowiedzieć.
Tak przy każdej stacji, na której się pociąg zatrzymywał, zamykałem książkę by skupić wzrok na dosiadających się pasażerach. Może jakiś do mnie by się dosiadł? Może jakiś przystojny pan by się dosiadł. Jak by jakiś przystojny był, to i rozmową bym czas umilił. Mógłbym i czym innym ale kto wie czy to lubi. Miejsce jak puste obok mnie było tak zostało. Za to w Częstochowie, w dziewiczym miejscu, nieskalanym,  nowi pasażerowie. Młody chłopak w dresach ciągnie... walizkę ciągnie za sobą. Jak go zauważyłem to nawet zacząłem modlić się tą koronką do Pani, niech ten młodzieniec spocznie na siedzeniu obok mojego. Niezbyt chyba gorliwie się modliłem bo jego ciało, na wysokości mojego wzroku przeszło dalej. Aż stanąłem, że niby w torbie coś szukam, a na jego tyłek zapatrzony byłem. Jej... cóż to za tyłek był. Co za pośladki. Opięte dresy, taki kształt. Za nim szła dziewczyna. Jego dziewczyna. Myślałem sobie Matko! takie pośladki na zmarnowanie pójdą. Co z tego, że jej koleżanki będą jej zazdrościły. Ale i tak pójdzie na zmarnowanie. Taki tyłek. Szkoda.
No nic, nie dla mnie ta bajka, wracam do łuskania fasoli, przypadkowego słuchacza i opowiadań jak to było kiedyś na budowach. Narrator na saksofon zbierał.

     Warszawa Centralna. Ohh... kiedy ja tam byłem ostatnio. 2012 rok ? Koncert Steczkowskiej ? Tak, to było wtedy. Lubię naszą stolicę. Ładna jest. Zawsze kiedy z Bigem byliśmy w Wa-wie to szliśmy jeść do takiej restauracji, baru. Wystrój jak za komuny. Obsługa też. Jedzenie również. Ale fajnie było.
Kilku fajnych Panów na peronie i cóż pociąg rusza dalej. Miejsce obok mnie wolne.
To był fajny pobyt w Katowicach u przyjaciółki. Spędziliśmy czas na spacerach, rozmowach, seansach filmowych. Ola już nie robiła tych drinków z Malibu (link do postu )co ostatnio, co jej się nie udały. I dobrze, szkoda alkoholu. Jej Mama ciasto upiekła. Dla mnie, specjalnie.
     Byłem w odwiedzinach u Oli a okazało się, że miałem możliwość poznania Chłopca z zapałkami. Tak własnie chłopca. Tak nazywa się blog; Chłopiec z zapałkami (link do bloga). Fajny miły chłopak, nie taki znowu chłopiec, i na pewno nie z zapałkami. Zapalniczki używał, widziałem. Widziałem!
     Spacerowaliśmy po Bielsku- Białej. On, pokazywał mi miasto. Ja, słuchałem i jadłem pączki. Oli nie było. W pracy była.  Nie mogła z nami jeść pączków, ani zwiedzać miasta. Byliśmy sami. Ja, Oskar gej w mieście, w Bielsku- Białej i on Chłopiec z zapałkami, używający zapalniczki też w Bielsku- Białej.
     Mława. Kolejny przystanek. Nic mi to miasto nie mówi. Nie mam wspomnień. Wysiadał jedynie taki chłopiec. Ze dwadzieścia dwa  lat miał. Że też ja go nie widziałem. Dziwnie. No wysiadał sobie, Tak popatrzyłem na niego i pomyślałem. Młodość. To jest młodość. Szczupły, ładnie ubrany, ładnie uczesany. Taki uśmiechnięty. Wyluzowany. Ahh... ta młodość. Nie miał zmarszczek, nawet tych mimicznych. Gładka cera. Wszystko jędrne, ciasne.

     Gdy przywitała mnie zieleń Warmii i Mazur poczułem się jak już nie u siebie. Dziesięć lat mnie już tam nie ma. I nie będzie, bo nie wrócę z obczyzny. Aczkolwiek wracam, od czasu do czasu, bo rodzina. Rodzina i wspomnienia.
     A gdy szedłem przez las, drogą. Drogą, która wydawać by się mogła często uczęszczaną, a przynajmniej pamiętam, że była. Dziś jak by już nie tak często uczęszczana, zarosła.  Miał być spacer, przez las, by siostrę odwiedzić. Idę i gadam z Olą przez telefon. Kurwa pajęczyn wszędzie, w pizdu! Krzyczę i się wkurzam bo nie lubię pająków i pajęczyn. Brzydzę się, oj bardzo mnie to brzydzi. Że kto jestem ? Pytam Oli bo uszom swym nie wierzę gdy komentuje moje przeklinanie na pająki że teraz to chłop z miasta jestem. Chłop, ciota mówię. Oczywiście żartem. Jestem chłopak z mojej małej miejscowości.
     Ty zobacz, wciąż tu są. No prezerwatywy tu są. Mówię Oli, gdy tak idę tym lasem po ścieżce chyba już nie tak uczęszczanej. No Ola nie zobaczy, bo przez telefon rozmawiamy. Ale te kondomy, zawsze tu leżały. Tzn nie te same. inne, nowe. Nowe ale używane. Tu takie miejsce jest. Odkąd co pamiętam. A jak mały byłem i jeszcze w domu rodzinnym mieszkałem to często po lasach chodziłem. Nie mogła być inaczej i swój pierwszy raz w lesie zaliczyłem.(Mój pierwszy raz)Tu na tym zjeździe od ulicy głównej od lat można znaleźć prezerwatywy. Grzyby i jagody w naszych lasach też można znaleźć, ale tu ludzie upodobali sobie miejsce na schadzki. Pewnie zabiera taki jakąś Panią z głównej, płaci, nakłada, korzysta, ściąga i siup leci przez okno. Nie Pani, prezerwatywa leci. Gdy on poleci, ściga i wyrzuca. A może na schadzki zakochane pary przyjeżdżają? Bo romantycznie tak w lesie?  Ojej... a ja zaraz, że prostytucja. A to miłość może. Pełno tu takich leży. Prezerwatyw.


środa, 29 sierpnia 2018

Konwersacje

Różne wymiary

konwersacje, gej fotki, gej dres, geja na seks, śmieszne teksty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




Oskar- No i jak było na urlopie w Rzymie ?
Robert- Było zajebiście. Spotkałem się z takim kolesiem. Zajebiście było.
Oskar- Robert ale chyba tym razem się nie zakochałeś. Miałeś tylko się zabawić !
Robert- Nie no co ty. Ale mówię Ci koleś jest niesamowity. Lecę do niego już w listopadzie.
***
Ola-Tylko mięśniacy. Ty chcesz robić loda i patrzeć na six pack?
Oskar- a kurwa gdzie mam patrzeć ? Przez okno ?
***
Mój brat- Oskar powiem Ci, że jak bym tak zobaczył Cię na ulicy a nie znał to miał bym taki respekt.
Oskar- no wiesz cały czas staram się trzymać formę.
Mój brat- A umiesz się bić ?
Oskar- No w sumie to chyba nie. Ale bym chciał umieć.
Mój brat- Tak do samoobrony?
Oskar- No tak oczywiście. Na przykład idziesz sobie ulicą i nie tak bez powodu. Ale idziesz sobie ulicą i jakiś koleś się gapi. To myślisz sobie na chuj się gapi ?! I wpierdol takiemu.
***
Ola- (...)Wiadomo, że jak robi się siku w lesie, to trawa wchodzi w  dupę!
Oskar- wcale nie.
***
Big- A tobie, tak nie przeszkadza czytać książkę podczas jazdy samochodem?
Oskar- Przecież to nie ja prowadzę.
***
Ola-Klękanie przed Jezusem nie ustawia wygodnego życie.
Oskar-Klękanie przed niektórymi ludźmi stawiając pewne rzeczy usta(mi)wia życie.
***
Ola-Nie wyślę Ci czekolady, bo masz od niej wypryski.
Oskar- no tak, a ty o mnie dbasz.
Ola-Tak bo chce byś miał obfite gejowskie życie.
Oskar-żebym miał wytryski, a nie wypryski.
***
Oskar- Dlaczego przyznałaś mi wczoraj racje jak mówiłem o sobie, że jestem dziecinny?
Proszę o uzasadnioną odpowiedź!
Ola-Ja pierdolę ! Jesteś chłopięcy, jebnięty, szalony. Taki Fircyk w zalotach. Masz chłopięcy urok.
Wystarczy ?
Oskar- Nie wiem.. Czy to ma coś w wspólnego z tym, że jak słyszę VOGUE Madonny to macham rękoma jak słonik Bambo uszami ?
-Ola-A jak słyszysz Britney to machasz fiutem jak hula hop. Tak ma to związek!
***
Oskar- (...) Pytał czy to mój sklep. Jak by to było obciachem mieć 27 lat i być tylko pracownikiem. Pamiętam jak mnie to wtedy wkurwiło.
Ela- A może chciał dobrze zrobić
Oskar- To mógł poprosić bym rozpiął rozporek.
***
Big - Boże co ty masz na twarzy ?
Oskar- to maseczka oczyszczająca i pielęgnująca. No wiesz lata lecą trzeba coś z tym zrobić
Big- Zmądrzałbyś.


środa, 15 sierpnia 2018

Rozpierdolić !

Chwila zwątpienia

gej blog, oskar gej w mieście, pięść
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



     Chciałem tylko zaznaczyć, że jestem pozytywnie zakręconym człowiekiem... z predyspozycjami do narzekania.  Robię wielkie  HALLO, by móc ponarzekać na "zły los". Tak mam, i już!

     Jest sobota, kilka minut po drugiej w nocy (czyli niedziela). Siedzę w sypialnie. Z laptopem na łóżku, drinkiem na szafce nocnej, śpiącym  Big u boku.
     Zanim Big wrócił z pracy oglądałem ósmy sezon GOTOWYCH NA WSZYSTKO. Obejrzałem trzy odcinki. Serial doprowadza mnie do skrajnych emocji. Łzy albo śmiech.
Lubię dramaty, lubię też chamski czarny humor. Wspomniany serial daje mi to wszystko.

     Ostatnio nie czuję się najlepiej. Niby jestem zdrowy, ale z głową coś nie tak. Mam poczucie marnowania czasu. Mam wrażenie, jakbym go marnotrawił chociażby, trzy godzinnym seansem serialowym.

     Mój przyjaciel Simon ostatnio stwierdził, że nie radzę sobie z upływającym czasem. Prościej mówiąc, z tym, że się starzeję. Powiedział tak " Oskar, ty masz problem z twoim wiekiem, co nie ?"
Pytał retorycznie.
     Zawsze staram się podchodzić do tego tematu z dystansem. Aczkolwiek nie będę ukrywał, że mając trzydzieści dwa lata, patrzę w lustro, przyglądam się swoim zmarszczkom i pytam siebie "co dalej?, jakie plany ?"

     Obecnie panuje moda na bycie kreatywnym , przedsiębiorczym. Na portalach internetowych widzimy naszych znajomych,  którzy pokazują jak spędzają wolny czas. Wycieczki, wyszukane jedzenie, szalone imprezy. Pomijając tych wszystkich, którzy mówią nam : jesteś zwycięzcą,  bądź fit.

     Wszystko co dzieje się dookoła sprawia, że zaczynam wariować.
Cały czas myślę, że powinienem coś robić. Ale co?.
Jestem w Niemczech od pięciu lat. Mogę spokojnie powiedzieć, że zadomowiłem się tu. Mam stałą pracę. Mało tego! Znalazłem dodatkową, by móc zdobyć nowe doświadczenia w moim wyuczonym zawodzie, co też ma pozwolić mi w przyszłości na zmianę pracy. Poznałem kilku fantastycznych ludzi. Mam wieloletni związek, piękne mieszkanie, a mimo wszystko często czuję niedosyt.
Czegoś mi brakuje, tylko czego ?

     Lubię czytać psychologiczno-filozoficzne  książki. Stoicki sposób bycia przyswoiłem zanim Ola sprezentowała mi SZTUKĘ ŻYCIA WEDŁUG STOIKÓW.
Mam hobby. Siłownię, literaturę, blog, filmy. Mimo wszystko miewam myśli, że marnuję czas.

Boję się przemijania. Boję się nicości.

     Często mówię o sobie, że jestem urodzony gdzieś obok przysłowiowego czepka.
Mam wszystko o czym marzyłem. Wszystko jest OK, a mimo to nie czuję się spełniony. Czegoś brakuje.
Mam myśli, by rozpierdolić cały mój świat. Patrzeć jak wszystko zmienia się w gruz.
Może poznałbym wartość tego co mam, gdybym stracił!
Muszę upaść, wręcz się zapaść, by dostrzec co osiągnąłem?





niedziela, 29 lipca 2018

Na rogu

Dobra rada

gej blog,gej opowiadania, oskar gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Zobacz kto do mnie wczoraj napisał- Simon zbliżył się, by pokazać w telefonie wiadomość, którą na GAYROMEO zostawił mu Zahir.
Podobno Zahir zaczepiał już wcześniej mojego przyjaciela, ale nigdy nie poznali się osobiście.
Simon zorientował się, że my się znamy po tym jak zobaczył moje instastory z Zahirem.

     Nie dziwiła mnie obecność Zahira na gej portalu, gdyż w poprzedni weekend wybraliśmy się razem do naszego gej klubu i opowiadał mi, że jego nowy chłopak prawdopodobnie ma faceta, więc on jest tym drugim.
     Wszystko na to wskazywało. Koleś od trzech miesięcy nie zaprosił Zahira do swojego domu. Wyjazdy, rzekomo sam, a na Instagramie zdjęcia z jakimś facetem. Związek Zahira się rozpadł.

     Simon zapytał mnie o radę, czy odpisać Zahirowi na wiadomość.
Lubię Zahira, nie nazwałbym go moim przyjaciele,  raczej kolegą do towarzystwa. Spotykamy się raz na czas, by wyjść do klubu, na obiad.
Osobiście nie poleciłbym Simonowi Zahira jako partnera, i tak też mu doradziłem.
     Po rozmowie z Simonem miałem lekkie wyrzuty sumienia. Zastanawiałem się nad tym, czy miałem prawo tak ocenić Zahira i czy nie odebrałem przyjacielowi szansy na poznanie nowej osoby?

     Simon jest moim dobrym przyjacielem, chociaż znamy się niespełna rok. Mam wrażenie, że jest między nami braterska więź. Dlatego chciałem być szczery i zaoszczędzić mu przykrych rozczarowań. Wiem, że oczekiwał ode mnie szczerości, ale czy nie za bardzo popłynąłem.

     Następnego dnia przeprosiłem przyjaciela i powiedziałem, że powinien Zahira poznać osobiście przekonać się czy Zahir jest odpowiednim kandydatem.
Przecież ludzie bywają różni. Inaczej zachowujemy się wśród rodziny, przyjaciół, a bywa, że jesteśmy inni gdy na kimś nam zależy.

     Simon postanowił mimo wszystko wstrzymać się z odpowiedzią. Kilka dni później profil Zahira zniknął! Szanse stracone.
     Można było domniemywać, że Zahir jest w związku. I był.  Dwa dni później, zadzwonił i powiedział, że jego wcześniejsze domysły nie były prawdziwe. Doradziłem koledze by był ostrożny i miał się na baczności. Dla mnie to było podejrzane. Znam Zahira i jego desperackie podejście do szukania partnera. Lubił zabawę, lubił flirt, ale mimo wszystko potrzebował kogoś przy swoim boku.

     To był zabawny czas. Co drugi dzień telefon. Albo z płaczem ale z radością. Albo go oszukał albo, się kochają, i będą szczęśliwi.
Gubiłem się, ale moje zadanie polegało tylko na pocieszaniu lub gratulowaniu.

     Simon w tym czasie poznał kogoś innego. Co mnie w sumie ucieszyło. Na razie to tylko znajomość, ale może coś z tego będzie.

     Życie niczym wenezuelska telenowela. Nigdy nie wiadomo czy słoneczny poranek nie zakończy się burzą z piorunami.
Na każdym rogu czekają na nas nowi ludzie, którzy są nam obcy a okazać się mogą bliskimi przyjaciółmi naszych przyjaciół.




czwartek, 12 lipca 2018

Miło było, ale nie zawracaj mi dupy!

Czas na zmiany ?

gej rysunki, gej zdjęcia, pride
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



      To był piękny weekend!
Całe dwa dni spędziłem na miejskim basenie! Pogoda dopisała, a ja potrzebowałem miejsca by móc odpocząć.
Tłum ludzi i rodziny z dziećmi nie uniemożliwiły mi tego. Zabrałem ze sobą książkę i rozkoszowałem się wolnym czasem.
Zapomniałem tylko kremu ochronnego. Uwielbiam leżeć na słońcu i wcale nie chodzi mi o to by mieć opaleniznę, ale by móc wygrzewać się w jego cieple.
W taki oto sposób sobotni cały dzień spędziłem , pływając i leżąc. Efekt wypoczęcia był, ale też efekt poparzenia. Dziś skóra schodzi mi płatami. I tak sobie myślę; kiedy ja wyciągnę odpowiednio wcześnie lekcje z tej nauki ? Co roku to samo ...

     Jak już wspominałem we wcześniejszych postach na początku czerwca odwiedził nas "stary" przyjaciel Biga - Marcin (Nowe ścieżki-link). Tak teraz przyjechał ponownie na dwa tygodnie.
     W jedną z wolnych sobót zabrałem Marcina do Düsseldorf. Byliśmy tak za jego pierwszym urlopem i postanowiliśmy odwiedzić to miasto ponownie.
Marcinowi bardzo zależało poznać Niemcy od strony "gej sceny". Stąd też może i lepszym rozwiązaniem było by pojechać do Köln (Kolonia- Niemiecka stolica gejów) aczkolwiek nie chciało nam się aż tak daleko jechać. Mimo wszystko Düsseldorf ma również ciekawe atrakcje do zaoferowania. Kilka minut drogi od Dworca głównego znajdują się już gay bary i kluby. Całkiem przypadkiem trafiliśmy na sklep z erotycznymi gadżetami. Filmy DVD, plastikowe i gumowe penisy, bielizna i innego tego typu rzeczy. Miły pan sprzedawca, który okazał się polakiem, dał nam mapkę na której zaznaczone były punkty przyjazne LGBT.

     Na małe piwo weszliśmy do klubu, który był odwiedzany raczej przez starsze towarzystwo szukające za pieniądze młodych dup. Lokal jeśli chodzi o estetykę wygląda bardzo sympatycznie. Starsi Panowie przyglądali się nam pożądliwie, młodzi natomiast z lekką pogardą, jak byśmy byli dla nich konkurencją.

     Wieczorem tego samego dnia Ja, Big i Marcin wybraliśmy się do naszego miejscowego klubu. Wspominałem Wam o nim wielokrotnie (Gej klub-link).
Bardzo mi zależało by pokazać naszemu przyjacielowi Transvestite show.
Po dwóch drinkach, poszedłem na toalety. Wychodząc na progu stanął Andrew. Chłopak, którego poznałem gdy byłem tu ostatnim razem.
Zbliżył się do mnie, swoim słodkim spojrzeniem odszukał mojego wzroku i powiedział, że tęsknił za mną. Mało brakowało a wybuchnął bym śmiechem. Na szczęście, moją cechą jest taktowane zachowanie. Miałem wrażenie, że to cecha wrodzona, moja przyjaciółka Ola twierdzi, że wyuczona - Bitch!
Ja- Mam trzydzieści dwa lata, nie wierzę już w takie bajki- odpowiedziałem mu, mijając go w przejściu.
Andrew- To nie ściema.
Ja- Proszę Cię, jestem tu przypadkiem, a Ty z tego co widzę stałym bywalcem.
Andrew- Zawsze mam nadzieję, że Cie spotkam.
Uśmiechnąłem się życzliwie. Koleś wyglądał na  lekko zmieszanego, więc cofnąłem się do niego, uścisnąłem mu dłoń i życzyłem miłej zabawy, dodając, że jestem tu z moim facetem. Według mnie miało to znaczyć; miło było, ale nie zawracaj mi dupy.
W tym typku jest coś niepokojącego. Przez cały wieczór, natykaliśmy się na siebie wielokrotnie, czy też widziałem, jak obserwuje mnie z tłumu. Patrzył na mnie jak bym złamał mu serce. Jego wzrok by niejednoznaczny. Jakbym go oszukał, a on biedny nie może się z tym pogodzić. Niepokojący, fanatyczny.


     Ostatnie dni w przerwie spędzania czasu z naszym gościem, poświęcałem na oglądanie mojego nowego ulubionego serialu GOTOWE NA WSZYSTKO (Desperate Housewives, który tak samo kolekcjonuje na DVD jak  SEX W WIELKIM MIEŚCIE), czy też na szukaniu nowej pracy.
Jestem w Niemczech od lipca 2013 roku. Mam stałą pracę, która poza zarobkami nie daje mi niczego innego. Czas na zmiany, na które niestety trudno się zdobyć.
Wysłałem kilka CV, zaniosłem też osobiście i niestety nie ma odzewu. Troszkę mnie to martwi, gdyż jak wiadomo czas nie jest naszym sprzymierzeńcem.
Stąd też ostatnio jestem lekko przytłoczony rzeczywistością.
Dużo zachowuje dla siebie, nie jestem typem marudera, gdyż to efektów nie przynosi. Pozostaje tylko działanie, aczkolwiek czasem brak mi sił, czy też odwagi.
Wiem, że jestem wstanie osiągnąć praktycznie wszystko to, czego pragnę. Muszę tylko wyzbyć się ograniczeń, które są we mnie.

     Zahaczając jeszcze o temat relaksu, czy formy spędzania wolnego czasu. powróciłem do rysowania. Zawsze lubiłem sport, słuchanie muzyki, czytanie książek, czy też spędzanie wolnego czasu ze znajomymi, a za nim poznałem Biga i życie codzienne pochłonęło mnie, to bardzo lubiłem rysować.
Nie robiłem tego od lat. Porzuciłem to mniej więcej w wieku piętnastu lat.
Nie miałem do tego głowy. Ostatnio podczas telefonicznej rozmowy z moją przyjaciółką Olą, wspomniałem, że od kilku dni myślę by do tego wrócić, Ola przy okazji swoich odwiedzin w poprzednim miesiącu w prezencie dała mi komplet ołówków i szkicownik. Tak więc  od kilku dni zapełniłem kilka stron zeszytu.

...

środa, 27 czerwca 2018

Gej klub

Twarzą w twarz

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




- Wzięłam kilka rzeczy, pokaże ci- Ola przytachała walizkę do salonu, gdzie ja siedziałem wygodnie na fotelu i popijałem Cosmopolitan.
- No to zaczynaj pokaz!- uniosłem kieliszek do góry.
- Co myślisz o tej?- trzyma w ręku tunikę w czarne drobne kwiatki.
Zamilkłem na chwilę unoszą prawą brew do góry na znak niepokoju.
- Nie słońce! w tym  pójdziesz jutro ze mną do parku. Pokaż następne.
-A to?
- Olu to jest zajebiste!- czarny top bez rękawków, obszyty przy dekolcie srebrną nitką !- Załóż to- dodałem.
Ola po kilku chwilach wróciła i powiedziała.
- Osiłku, ale jak podniosę ręce do góry to mi cycki wyskoczą!
Oboje wybuchliśmy śmiechem!
- I o to chodzi Olu! Zrobisz genialne show - parsknąłem.

      Przypomniała mi się scena z serialu SEX W WIELKIM MIEŚCIE (sezon 5 odc 1) gdy dziewczyny wybrały się do klubu pełnego marynarzy. Carrie wspomniała, że widziała już cycki Mirandy i Charllote, brakuje jej do kompletu tylko biustu Samathy. Oczywiście Samatha (ubrana w podobny top co Ola) odgina dekolt by pokazać piersi koleżance.
- Mam nadzieję, że będą tam jakieś lesbijki. Chciałabym aby mnie jakaś podrywała. Taka Agnieszka Chylińska, dla niej mogła bym być lesbijką- dodała Ola.

     Kilka godzin później, gdy nasi faceci poszli już spać, ja z Olą, która była ubrany w czarny top i jeansy, staliśmy już na przystanku metra nie dowierzając ani w to, że Ola przejechała około tysiąc kilometrów samochodem by mnie odwiedzić, a ni w to, że szliśmy do gej klubu, o którym jej często opowiadałem.( link-Milion małych myśli)
Zachowywaliśmy się jak nastolatkowie. Śmiejąc się w głos, trzymając się za ręce i wygłupiając.

    Około godziny dwudziestej trzeciej byliśmy już na miejscu. W klubie nie było zbyt wielu osób, a Drag Queen show (link-Taki mały własny świat) zaczynało się około pierwszej.
   
     Podczas gdy Ola zajęła miejsce przy stoliku, ja podszedłem do baru by zamówić dla nas drinki.
    Zabawne, przychodzę do tego klubu trzy, może cztery razy w roku, a niektórzy pracownicy mnie dobrze kojarzą. Podobnie było z kelnerem, który znał mnie z widzenia, ale nie z klubu.
    Gdy usiadłem przy barze czekając aż kelner przygotuje trunki, dwóch kolesi obok zaczęło się do mnie dostawiać.
Jeden bardziej przegięty od drugiego. Solarium albo dobry puder, nie wiem, wypicowani aż błyszczeli.
-Ale masz mięśnie- powiedział jeden z nich.
-Dzięki- uśmiechnąłem się życzliwie.
-Są tak napompowane, nie boisz się, że wybuchną? - i oboje zaczęli chichotać jak podlotki.

     Moja przyjaciółka stwierdziła, że faktycznie wyglądam fajnie. Miałem na sobie biały t-shert bez rękawów, spodenki jeansowe i oczywiście skórzaną bransoletkę.
Zanim zaczęło się show do naszego stolika podchodziło kilka osób. Jeden z kolesi próbował się chyba z nami zaprzyjaźnić. Często podchodził kelner i zagadywał. Był jeden polak, którego znam z widzenia, więc i z nim zamieniliśmy kilka słów. Gdy zagadał po polsku, Ola z radosnym okrzykiem rzuciła mu się w ramiona. Później nawet porwał Olę do tańca.
     Dosiadło się do nas kilka dziewczyn. Moja przyjaciółka jest chyba za bardzo wpatrzona  w Chylińską! Nie znalazła żadnej by zawiesić oko, co według mnie było nieprawdą, były dwie fajne. Ale co mnie- geja obchodzą lesbijki!

    Popijając drink za drinkiem, plotkując o facetach, którzy patrzyli się w naszą stronę, nie zauważyliśmy kiedy show się zaczęło.
Każdy występ zaczyna się oczywiście od przedstawienia wykonawcy "Madame ..." i pada pseudonim artystyczny. Jedną z Drag Quuin poznałem osobiście. Występowała jako pierwsza- około pięćdziesięcioletni facet, przy tuszy, bardzo miły, zabawny i jak Ola dostrzegła z niedokładnie pomalowanym okiem.
     Staliśmy tuż przy podeście na którym odbywało się show. W połowie występu zauważyła mnie, przestała śpiewać, podeszła do mnie i dała mi buzi w policzek.
     Urocze. To nie był pierwszy raz. Zawsze gdy mnie widzi, w jakiś sposób pozdrawia mnie ze sceny.

     Po występie parkiet należał do nas! Zanim tłum zaczął ruszać biodrami, zrobiliśmy to my.
Sensualność, chemia, wyczucie rytmu. Uwielbiam tańczyć, nie wiedziałem, że Ola będzie idealną partnerką. Nic więc dziwnego, że kilku kolesi, którzy w końcu odważyli się do mnie zagadać, myśleli, że jesteśmy parą.
     W tłumie gapiących się oczu dostrzegłem pewnego kolesia. Około czterdziestki. Niecały metr osiemdziesiąt wzrostu, bardzo szczupły, z brodą. Ubrany w szary t-shert z nadrukiem Micky Mouse  Za każdym razem gdy nasze spojrzenia się spotykały on przytrzymywał mój wzrok. Było jasne, że ma coś w planach.

    Spotkaliśmy się twarzą w twarz na schodach przy toalecie. Zagadał mnie jakiś koleś. Przegięty typek z papierosem w dłoni na siłę opowiadał mi o swoich wrażeniach z zeszłorocznej parady równości w Koloni. Próbując odejść wpadłem na Micky Mous.
Wszystko jak by w zwolnionym tempie. On próbuje zejść ze schodów, ja stoję mu na drodze.Spojrzenie za spojrzeniem. Jego źrenice przyciągały mnie jak magnez. Gościu z papierosem opowiadał nieprzerwanie.
Nim zdążyłem ocknąć się z amoku facet stał już obok nas.
Podałem dłoń i przedstawiłem się. Odwzajemnił gest i powiedział, że na imię ma Andrew.

     Jego oczy były wlepione we mnie, widać było, że mu się podobam. Był też lekko podenerwowany i mocno podpity.
W pewnym momencie naszą rozmowę przerwał nam chłopiec z papierosem, który poczuł się chyba zignorowany bo z głośnym śmiechem zaczął wchodzić nam w słowo. Nie pamiętam jego imienia. Ani ja ani Andrew nie chcieliśmy z nim dłużej rozmawiać.
     Gdy tak staliśmy oparci o ścianę w oparach dymu tytoniowego Andrew zapytał mnie czy dam mu swój numer telefonu. Jak zawsze w takich przypadkach uruchamia się u mnie automatyczna gadka "Sorry mam chłopaka". Tak było i tym razem.
Poszedłem do Oli tańczącej na parkiecie.
Micky Mous podążał za mną. Nie pytając o zgodę przyłączył się do tańca.
Przystojny. Naprawdę fajnie wyglądał, ale cóż. O numer prosił mnie jeszcze kilka raz. Bezskutecznie. Poprosił też o to Olę, Moja przyjaciółka pogłaskała go po twarzy, mówiąc, że nie może.
Gdy stałem na parkiecie trzymając Olę w objęciu i kołysząc się w rytm muzyki Adrew bez przerwy się nam przygląał.
-Długo się znacie?- zapytał.
-Prawie trzy lata- odpowiedziała Ola.
-Widać, że dobrze się rozumiecie- odrzekł i spojrzał na mnie.

     Wieczór zbliżał się ku końcowi. Zapłaciliśmy rachunek, kiwnęliśmy na pożegnanie do Andrew i mieliśmy już ruszyć w kierunku wyjścia, gdy nagle on chwycił mnie za ramię.
-Poczekaj- powiedział- może jednak dasz mi swój numer, spotkamy się, pogadamy.
-To nie ma sensu, nie mogę-  złapałem jego twarz w dłonie i spojrzałem w oczy, po czym przytuliłem go po przyjacielsku i wyszliśmy.

- I jak ci się podobało?- zapytałem w drodze powrotnej.
- Oski to zupełnie inny świat! Totalny matrix.
- Masz rację, dlatego lubię gejowskie kluby- zbyt rzadko tam bywam, pomyślałem sobie.
- Płeć traci na znaczeniu. To znaczy ma znaczenie, ale wiesz, atrakcyjność jest poza płcią. Ktoś cię kręci i chuj z jakimiś granicami.
- Masz rację! Nikt tu nikogo nie osądza. Każdy jest tym kim chce być i nikomu to nie przeszkadza.
- To jest piękne, ludzie zwyczajnie bawią się ze sobą. Jednocześnie możesz mieć i słońce i deszcz, no cóż, tęcza!




piątek, 8 czerwca 2018

Nowe ścieżki

Dlaczego się nie odezwałeś?

gej opowiaania, gejowskie fotki
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Przyjaciel to człowiek, do którego dzwonię po wielu miesiącach, a nie pyta: dlaczego się nie odzywałeś, tylko mówi: cieszę się, że właśnie dziś słyszę Twój głos."

                                                                                                                          (R. Ligocka "Czułość i obojętność")




     Zazwyczaj wiadomości od przyjaciół sprawiają nam przyjemność. Cieszymy się z kontaktu, ze spotkań. Aczkolwiek nie jest to regułą. Nie zawsze wiadomość od przyjaciela, czy też kogoś, kto zwyczajnie jest nam bliski wywoła uśmiech na twarzy. Tak było tym razem.
     Gdy poznałem Biga jakieś dziesięć lat temu, (jak poznałem Biga) mój chłopak przy najbliższej okazji przedstawił mi swojego przyjaciela. Koleś miał na imię Marcin. Siedem lat starszy ode mnie, mojego wzrostu, miły, sympatyczny, dużo się uśmiechał.
      Marcin stał się, że tak się wyrażę, nierozłącznym elementem naszego życia. Wspólne wieczory, obiady, imprezy czy wyjazdy na wakacje. Marcin dla Biga był jak brat, tak zawsze o sobie mówili.
     Po mniej więcej sześciu latach przyjaźni mój chłopak otrzymał wiadomość e-mail. Treść była krótka, a szczegółowa. Marcin nie mógł przyjaźnić się dłużej z Bigem ponieważ jego obecny chłopak mu zabronił.
    Nie wiem czy warto to komentować, zdarza się i tak. Natomiast historia ta jest lekko przewrotna.
Biga często wspominał swojego przyjaciela i tak naprawdę cały czas był mu bliski, pomimo długiej rozłąki.
    Jakiś czas temu nasi wspólni znajomi donieśli nam, że Marcin znowu jest singlem. Jego młodszy chłopak zostawił go dla innego. To była okazja by ponownie nawiązać z nim kontakt.
Od momentu wysłania pierwszej wiadomości , do przyjazdu Marcina do nas dzieliły trzy tygodnie.
     Dziwnie mi było witać w progu z rozwartymi ramionami kogoś, kto tak bardzo zranił i rozczarował mojego faceta. Aczkolwiek wiem jak bardzo ważne było dla Biga, by on ponownie był w jego życiu. Od ostatniego naszego spotkania dzieliło nas ponad pięć lat. Czyli troszkę więcej jak jesteśmy tu w Niemczech.
Nie byłbym sobą, gdybym  pewnego wieczoru nie powiedział Marcinowi jak bardzo nas zawiódł.
Nie umiałem inaczej, może to błąd, aczkolwiek chciałem zacząć z czystej kartki i musiałem to zrobić.
Marcin od tego spotkania ponownie zawitał do naszego życia. Już nie tak często jak kiedyś. Jednak mieszkamy poza polską, ale jest miło widziany w naszym domu. Mam tylko nadzieję, że nowi ludzi którzy pojawią się w jego życiu, nie zamażą na nowo wydeptanych ścieżek.

     Bywa też tak, że inni odchodzą w zapomnienie, poprzez codzienność czy... w sumie sam nie wiem... poprzez to, że człowiek nie kamień i się sam zmienia? Coś co kiedyś go bawiło, już nie śmieszy?
    Często wspominałem o Januszu, którego poznałem na jednej z imprez kolegi z kursu językowego. W czerwcu minie rok jak się nie widzieliśmy.
Janusz, nie był moim przyjacielem, raczej towarzyszem na imprezy. Tak czy inaczej chłopak postanowił się odseparować. Czy ubolewam? nie aż za bardzo. Jak wspomniałem z czasem przestaliśmy się rozumieć, jakby ta chemia między nami się ulotniła.

     Niektórzy pomimo tego, że chcieliby być obok, to nie umieją. Nie umieją być tymi, którymi tylko pozostaje im być. Marvin (jak poznałem Marvina) postanowił kolejny raz odciąć się ode mnie. Już na początku tego roku próbował się odseparować. Rozumiem go i bardzo mu współczuję, gdyż chłopak nie potrafi się odnaleźć w tym świcie, do którego musiał wrócić po naszym rozstaniu. Jak napisał to Kobus (link) "Dojrzałość zobowiązuje do akceptacji faktu, że niektórzy ludzie mogą być tylko w Twoim sercu- a nie w życiu"
     Postanowiliśmy utrzymać nasz kontakt, na zasadzie "naciąganej" przyjaźni. Wiadomo, że o szczerej przyjaźni nie ma mowy, gdy jeden jest po uszy zakochany w tym drugim. Jednakże po tym wszystkim co razem przeszliśmy nie chciałem puścić go w zapomnienie. W odgrywanie roli nieznajomych. To byłoby bez sensu. Już to przerabialiśmy, za jego prośbą. Nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Chodzimy do tej samej siłowni, widywaliśmy się zbyt często by móc to kontynuować.
     Tak czy inaczej, w ostatni weekend,  budzę się rano, zaglądam do telefonu, a tam czekała na mnie wiadomość od Marvina. Wyznania miłości i zazdrości o moich znajomych. Napisał, że nie daje rady być moim przyjaciela, za bardzo mnie kocha. Łatwiej mu będzie udawać, że się nie znamy. Mamy mijać się na ulicy jak dwóch sobie obcych.
     Zgodziłem się, jeśli to ma mu pomóc...ok! Chcę jego szczęścia. Tak też mu napisałem.
Kilka minut później wysłałem kolejną wiadomość. To się nie uda! To głupie! To były moje słowa. Nie odpisał nic, zablokował mój numer.
Jak wspomniałem to kolejne jego podejście. Blokował, następnie pisał, że chciałby się spotkać.
    Minęły dwa dni, a minęliśmy się na siłowni. Ja w towarzystwie Simona on swojej przyjaciółki.
Zrobiłem tak jak prosił, był dla mnie powietrzem. Tego samego dnia wieczorem dostałem wiadomość, z podziękowaniem, że zrobiłem to o co mnie prosił. Moja myśl była jedna! Za każdym razem będzie mi dziękował?
Miał się nie odzywać a mimo to pisze nawet pod takim pretekstem.
Nie odezwałem się... nie odezwę się ...


"Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy straconą szansę, upływ chwili, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy(...)
Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy, który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy; tak, straty to nie nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy."
                                                                                                                         (E. Bishop "Ta jedna sztuka"/przeł. S. Barańczak)







środa, 23 maja 2018

Pierwsze zauroczenia

Perspektywa czasu

ksiązki, fcytaty o zyciu, gej blog, gej opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




-Cześć, co tam ?-spytał. Jego głos brzmiał jak żwir zmieniający się w cukier.
     Zaczęłam się zastanawiać, jak zareagować. Wiem, że "co tam?" to po prostu coś, co ludzie mówią, ale trudno na to zareagować. Samo nasuwa się "nic tam", ale nie chciałam powiedzieć, że nic, bo byłoby już po mnie.
Więc powiedziałam.
-Widziałam Cię ostatnio- Każde słowo ciążyło jak kamień spadający na dno jeziora.*


     Korzystając z pięknej pogody i przede wszystkim dnia wolnego postanowiłem pójść na spacer do parku i zabrać ze sobą książkę. Poszedłem do innego parku niż zazwyczaj. Czasem unikając pewnych miejsc, możemy uniknąć pewnych ludzi. Na tym dziś mi bardzo zależało.

    "Kochani dlaczego się poddaliście" to opowieść autorstwa Ava Dellaira. To jedna z prawie dwunastu na mojej półce, która czekała na swoją kolej. Ta książka to typowa młodzieżówka. Czytając pierwsze strony miałem wrażenie, że autorka przesadza z rozterkami głównej bohaterki Laurel. Przez co książka wydawała mi się bardzo banalna. Gdy z każdą stroną brnąłem dalej nagle poczułem się jak bym przeniósł się w czasie. Nie byłem trzydziestodwuletnim facetem leżącym na kocu, ukryty w cieniu drzewa i podjadający solone orzeszki. Byłem sobą, ale jakieś piętnaście lat wcześniej.

     Zupełnie inny niż teraz. Nie chodzi już o fizyczność, o to, że rozrosłem się od podnoszenia sztangi, że pod oczami pojawiają się zmarszczki i to nie te mimiczne. Byłem inny pod tym względem, że nie byłem świadomy swojej seksualności. Swojej homoseksualnej orientacji.
    Po powrocie do domu zajrzałem do swoich pamiętników, które pisałem od 1999 roku. Szczerze mówiąc, moje opisy problemów były bardzo podobne do tych Laurel. Problemy z nawiązywaniem znajomości, pierwsze imprezy, alkohol i zauroczenia.
 
    Każdy w wieku szesnastu lat, już był przynajmniej raz w związku. Mógł pochwalić się pierwszym pocałunkiem itd. Ja niestety nie!. Chociaż swój pierwszy raz (link-mój pierwszy raz) przeżyłem krótko przed osiemnastką z moim kolegą z podwórka. Natomiast dwa lata wcześniej podkochiwałem się w pewnej dziewczynie.
     Miała na imię Asia, była rok młodsza ode mnie. Była szczupła, miała długie brązowe włosy, które sięgały jej do tyłka. Tak jak ja nosiła okulary.
Poznałem ją przypadkiem. Chodziła do tej samej klasy co moja ówczesna przyjaciółka. Asia dostrzegła mnie gdy rozmawiałem z nią rozmawiałem. Koniecznie chciała mnie poznać i tez tak się stało.
 
     Po kilku tygodniach spotkań, zadała mi pytanie czy będziemy ze sobą chodzić, Podobała mi się i to nawet bardzo. Aczkolwiek wolałem jej odmówić. Odmówiłem i jednocześnie byłem na siebie zły. Każda  spotkanie "sam na sam" było dla mnie bardzo krępujące. Nie umiałem odważyć się na żaden gest, żaden pocałunek.

    To był początek grudnia.Wraz z gronem znajomych zorganizowaliśmy kulig. Jeden ze starszych kolegów, który miał prawo jazdy ciągnął nasze sanki.
Gdy zrobiliśmy sobie małą przerwę, niektórzy na papierosa, a jeszcze inni by napić się piwa. Asia zaczęła rzucać we mnie śnieżkami. Typowa zagrywka nastolatków. Nie pozostawałem dłużny, oddawałem jej a potem zacząłem ją gonić. Sytuacja jak z romantycznej komedii, ponieważ dziewczyna upadła na ziemię a ja na nią. Zaczęliśmy się rechotać, nie podnosząc się z ziemi.
Po chwili nasze śmiechu ucichły. Dokoła zrobiło się cicho i byliśmy oddaleni od reszty. Wpatrywaliśmy się w siebie, nasze twarze dzieliły centymetry. Asia zamknęła oczy, a ja ... hmm, no właśnie, ja powinienem ja pocałować. To było oczywiste, że tego ode mnie oczekuje. Zamiast tego, wziąłem odrobinę śniegu do reki i posmarowałem nim jej twarz. Ocknęła się z uśmiechem na twarzy. Ten uśmiech wskazywał raczej na rozczarowanie. Ja również czułem się sobą rozczarowany, aczkolwiek to była bariera, której nie umiem przejść. Wstałem podałem jej rękę i powiedziałem, że powinniśmy już wracać.

(...) Kiedy w końcu zdołałam skupić na nim wzrok, zobaczyłam koszulkę z NIRVANĄ. Idealnie się składało, więc powiedziałam:
-Kocham Kurta.
- Tak ? A którą płytę najbardziej?*

     Ten powyższy fragment rozbawił mnie do łez. Przypomniał mi pewną sytuację. Gdy człowiek chce kogoś lepiej poznać zadaje pytania. Co robisz w wolnym czasie, czy też, jakiej muzyki słuchasz, to standard.
     Podobnie było u mnie i u Asi.
Moja koleżanka wyznała mi, że słucha LINKIN PARK. Lubiła nosić czarne ubrania, bransoletki na rękach i pasek z ćwiekami. Utwory tego zespołu były mi znane, gdyż mój brat ich lubił.
Ja w tamtym czasie (zresztą po dzień dzisiejszy) słuchałem BRITNEY SPEARS.
Ja też lubię Britney odpowiedziała. Serio ? pomyślałem. Zdawałem sobie sprawę, że robi wszystko by mi się przypodobać.  Wszakże ciężko porównać mi wokal Chestera Benningtona we fragmencie "It's true, the way I Feel was promised by your face" z tym jak  Britney Spears śpiewa "Oops, i did again I played with your heart".  Tak czy inaczej dziewczyna starała się, by zdobyć moje serce.
Spotykaliśmy się regularnie kilka razy w tygodniu. Poznałem jej Mamę, która bardzo mnie polubiła.
Bywaliśmy na tych samych imprezach, a mimo wszystko nie widnieliśmy jako para.

     W moich dziennikach często rozpisywałem się na temat uczuć do niej. Byłem zakochany. Myślałem o niej słuchając ballad przy zgaszonym świetle w swoim pokoju. Mimo tego nie potrafiłem zrobić nic. Żadnego pocałunku, dotyku, nic kompletnie. Nie rozumiałem co się ze mną dzieję. Dlaczego innym wychodzi to tak łatwo a mi nie!. Moja ówczesna przyjaciółka miała już kilku chłopaków a ja nikogo. Ten stan opisywałem jako czarną dziurę, z której nie mogłem się wydostać.

     Z perspektywy czasu, te wszystkie moje zapiski wywołują uśmiech na twarzy a nawet śmiech. Cóż mogłem wtedy zrobić?  Nie wiedziałem, że dziewczyny to nie mój kierunek. Stąd też moja nieśmiałość w stosunku do nich, czy może byłem zwyczajnie niedojrzały ?

     Na koniec powrócę jeszcze do książki "Kochani dlaczego się poddaliście?". Jak wspomniałem na wstępie to pozycja raczej dla młodzieży. Jest tu mowa o dorastaniu,o śmierci, o odkrywaniu samego siebie, o miłości, o samotności i całym cierpieniu z tym związanym.
Wszystkim tym którzy chcieliby powrócić na chwilę do swojego nastoletniego skomplikowanego życia polecam tę książkę !


wtorek, 1 maja 2018

Nie jestem już gejem!

Powrót do normalności

   
Oskar gej w mieście, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




      Tak moi drodzy! Chciałbym Was przeprosić i tym samym opowiedzieć o mojej przemianie.
Przemianie z rozkapryszonego niedojrzałego geja w normalnego, zdrowego heteroseksualistę!
     Porzucam moje dotychczasowe, niegodne życie. Rozstaję się z Bigem po dziesięciu latach.
Teram będę miał żonę, a jak mi stanie, to i dzieci. Mama chyba się ucieszy.

     Ostatnio w mediach zawrzało z powodu książki/ audiobooku Doktora Gerad J.M van den Aardweg pt. "POWRÓT DO NORMALNOŚCI". Zanim autor pokaże nam ową drogę do normalności, omawia istnienie, przyczyny powstania homoseksualizmu.

      "Seksualna atmosfera w domu- obecność magazynów pornograficznych czy filmów o tematyce homoseksualnej- może wzmocnić niepewne homoseksualne pragnienia. Niektórzy homoseksualiści z całą pewnością byliby heteroseksualni, gdyby w krytycznym okresie niestabilnego emocjonalnie okresu dojrzewania nie wzbudzono u nich fantazji. Pewnie po cichu wyrośliby z tego powierzchownie erotycznego zachwytu kolegami i idolami tej samej płci."*

      Takich "smaczków" jest więcej. Doktor Gerard J.M van den Aardweg usiłuje udowodnić, że homoseksualizm ma mocne ugruntowanie w wychowywaniu dzieci. Twierdzi, że to wina więzi emocjonalnych z rodzicami. Zależność i zbyt mocne przywiązanie do matki i oczywiście lęk czy przynajmniej obojętność w stosunku do ojca, są efektami zachowań homoseksualnych.
Takie dziecko, chłopiec czy dziewczynka wyrasta na ignoranta, który nie umie odnaleźć się w życiu.
Taka osoba ma kompleks wyższości, czy też odwrotnie; niższości. Według autora buntowniczość, wrogość wobec innych, oraz cynizm są typowe dla homoseksualistów.

      "Takie postawy mogą wywodzić się ze szczególnej uwagi, jaką obdarzał nas rodzic, u homoseksualistów zazwyczaj rodzic przeciwnej płci. Ulubiony synek mamusi ma szanse rozwinąć poczucie wyższości, tak samo jak dziewczynka, na którą spływa szczególna uwaga i uwielbienie ojca"*

      Skłamałbym, gdybym powiedział, że przeczytałem książkę od początku do końca! Nie, nie zrobiłem tego, nawet jej nie kupiłem. Zapoznałem się z jej zawartością w internecie.
Starałem się być obiektywny, aczkolwiek, kiedy ktoś usiłuje wmówić mi, że moja orientacja seksualna to wynik wychowania przez rodziców, czy otoczenia, to jak mogę potraktować to poważnie?
Miałem dobry kontakt zarówno z Mamą jak i Tatą. Więc jak to jest ?
      Oprócz tego autor próbuje uświadomić nam, że homoseksualna osoba to niedojrzały emocjonalnie człowiek. Jesteśmy arogantami z poczuciem niższości, bądź wyższości. W zasadzie to ów Pan doktor nie mógł się zdecydować. Wspomniał też, że nie czujemy się na równi z innymi homoseksualistami.

      "W połączeniu z poczuciem niższości arogancja powoduje, że homoseksualista jest szczególnie podatny na krytykę i łatwo go obrazić. Kobiety i mężczyźni z kompleksami homoseksualnymi, którzy uznali swoje pragnienia za "naturalne" często poddają się impulsowi, by przypisywać swoje poczucie inności byciu lepszym. (...) Są próżni, narcystyczni w zachowaniu i ubiorze. Niektórym daleko do megalomani. (...) tak naprawdę są tylko godnymi litości dziećmi pozbawionymi mądrości"*
      Osoby homoseksualne oprócz tego, że nie akceptują siebie, czują wstręt do męskości czy kobiecości. Denerwuje nas również idea małżeństwa damsko- męskiego. Jakoby obraz rodziny był poza naszym wyobrażeniem i zrozumieniem. Natomiast tęczowe rodziny budujemy na pokaz.

      "Homoseksualny mężczyzna, który wspólnie ze swoim przyjacielem zaadoptował córkę, wyznał później, że zrobił to na pokaz "jakby ona była modnym psem, wszyscy na nas patrzyli, kiedy obnosząc się ze swoim homoseksualizmem wchodziliśmy z nią do pokoju". Lesbijskie pary, który pragną dziecka, mają również samolubne zamiary. "Bawią się w rodzinę". (...) W niektórych przypadkach częściowo świadomie chcą odgrywać lesbijskie praktyki zaadoptowaną dziewczynką".

      Tekstów takich lub podobnych w tej książce jest mnóstwo. Homoseksualiści stoją też na równi z pedofilami.
      "Na szczęście" z pomocą przychodzi nam Doktor Gerard J.M van den Aardweg, który twierdzi, że z pomocą silnej woli możemy się wyleczyć.

      "Bez mocnego postanowienia "dobrej woli", żadna zmiana nie jest możliwa. Z nią, w większości przypadków, poprawa jest pewna, a w niektórych możliwe jest nawet wyleczenie- głęboka wewnętrzna przemiana neurotycznej osobowości i korzystne odwrócenie zainteresowań seksualnych"*

      "Jeśli chodzi o efektywność metod psychoterapii w leczeniu homoseksualizmu, można porównać te sytuację do próby oduczenia dialektu, którym ktoś mówił od dzieciństwa- to też jest możliwe- lub do metody rzucenia palenia" może ci się udać, pod warunkiem, że walczysz z nałogiem. Mówię "walczysz", bo nie ma co oczekiwać cudów. Tak samo nie ma sposobu, by pokonać homoseksualny kompleks, pozostając wygodnie biernym".*

      Tyle o samym homoseksualizmie i jego powstaniu. Jeśli już uświadomimy sobie postawę osób z kompleksami homoseksualnymi oraz tego jak bardzo jesteśmy narcystyczni, egoistyczni, to dzięki książce "POWRÓT DO NORMALNOŚCI" mamy możliwość powrotu na właściwą drogę.
      Podane są sposoby leczenia, wsparcia, odejścia od niewłaściwych zachowań.
Otóż potrzebny jest nam terapeuta. Ale !... nie każdy terapeuta jest kompetentny!
Terapeutą musi być ktoś, kto twardo stąpa po ziemi. Musi być zdrowy moralnie.

      "Musi niewątpliwie posiąść pewną wiedzę na temat kondycji homoseksualisty, i proponuję mu tę książkę, by poszerzył swoje horyzonty. Nie jest jednak wskazane, by czytać zbyt dużo na ten temat, gdyż znaczna część literatury dezorientuje czytelnika".*

     Tak czy inaczej nasz nauczyciel czy tez terapeuta powinien posiadać jak najwięcej cech męskich!
Skuteczny, twardy, nie uległy, prawdziwy mężczyzna. Kobieta, według naszego doktora, jest zbyt uczuciowa i mogłaby pomóc osobom homoseksualnym, ale tylko na poziomie rozwoju dziecięcego. Natomiast taki samiec alfa jest idealny do pracy z dorosłymi.

     "POWRÓT DO NORMALNOŚCI" oferuje nam absurd za absurdem, a stereotyp goni kolejny stereotyp!
Do tematu starałem się podejść poważnie. Jestem otwarty na rozmowy, wymianę opinii, popartych konstruktywnymi argumentami. W tej książce tego zabrakło. Doktor psychologii (serio? a nie stomatologii?) miesza się sam w swoich opiniach i poglądach. Powiela głupoty. Ewidentnie gubi się w swoich radach i spostrzeżeniach. W takiej sytuacji zadaję sobie pytanie: kto potrzebuje pomocy ?

     Gerard J.M van den Aardweg (ur 1936) to holenderski psycholog i psychoterapeuta. Znany jest z publikacji na temat homoseksualizmu, który według niego jest chorobą uleczalną. Jest również wykładowcą na uniwersytecie m.in. w USA czy Brazylii. Tematyka jego wykładów jest homoseksualizm.**

      Chciałbym dodać jeszcze coś od siebie.
Po przeczytaniu fragmentów tej książki przyszła mi na myśl jedna rzecz. Jestem trzydziestodwuletnim facetem. Samodzielny, w dziesięcioletnim związku. Żyję w równowadze z samym sobą. Wiem kim jestem i  nie czuję się ani lepszy, ani gorszy od innych.

     Ktoś kto zna mój blog wie, że staram się prócz rozrywki przekazywać dobre wartości.
Piszę o tym, że każdy jest wartościowy. Staram się uświadamiać ludzi w tym, że nie ma gorszych pod  względem  orientacji seksualnej czy pochodzenia. Zdaję sobie sprawę jak wielu młodych ludzi nie radzi sobie ze sobą. Z tym kim są i jacy są!
Jak bardzo wielu ludzi jest zagubionych w tym co czują a co mówią im inni. Jak wielu ludzi jest skazanych na stereotypowe zachowania otoczenia, kompletny brak wsparcia i zrozumienia.

       Ta książka obudziła we mnie lęk. Myślę sobie, Boże co może się stać jeśli trafi w ręce właśnie takiej osoby. Jaką krzywdę może wyrządzić...









*Fragmenty książki POWRÓT DO NORMALNOŚCI Gerarda J.M von den Aardweg
**Źródło WIKIPEDIA.PL

piątek, 13 kwietnia 2018

Gesty przyjaźni

Wymiana grzecznościowych uśmiechów

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Patrz na godzinie 12-stej, śmierdzi mi na geja- powiedział Simon (więcej o Simonie-link) gdy biegaliśmy na bieżni.
-Bo to jest gej- odwróciłem się w stronę przyjaciela- Znam go- dodałem po chwili.
-Tak?
-Tak, to Marvin- Spojrzałem przed siebie. Marvin w towarzystwie przyjaciółki również biegał na bieżni.(więcej o Marvinie-link)
-To ja już rozumiem dlaczego tak patrzył, gdy przechodził obok nas.
    Nic nie odpowiedziałem. W milczeniu kontynuowałem trening.
Marvin zszedł z bieżni, poszedł w róg sali,  usiadł na ławce. Jego koleżanka jeszcze trenowała.
-Simon- przerwałem milczenie- podejdę do niego się przywitać- powiedziałem. Czułem się winny. Zorientowałem się, że mój widok w towarzystwie muskularnego blondyna jakim jest Simon mógł go zaboleć. Marvin nie znał kontekstu naszej znajomości, nie musiał znać, a jednak czułem się zobowiązany do załagodzenia sytuacji. Sytuacji, która była nielogiczna. Nic nas już nie łączy, nie było potrzeby się tłumaczyć. A jednak czułem się niekomfortowo. On też.

-Cześć! - powiedziałem podchodząc do niego. Udawał, że mnie nie dostrzega ... ale w końcu musiał dostrzec.
-Cześć! - odpowiedział zmieszanym głosem i wyciągnął rękę na powitanie.
Udałem, że nie widzę tej reki, nigdy się tak nie witaliśmy. Podszedłem bliżej i przytuliłem go tak, jak to zawsze mieliśmy w zwyczaju.
      Kilka luźnych pytań o trening i o to jak mija mu dzień.
Chłopak wyglądał na bardzo zdenerwowanego. Najpierw z dłonie wypadł mu ręcznik. Zaczął się jąkać, a następnie kolejno gubił kluczyki i bidon. Krępująca rozmowa zakończyła się zaraz, gdy przyszła jego przyjaciółka. Przedstawił nas sobie, krępujące milczenia, wymiana grzecznościowych uśmiechów, życzyłem im miłego dnia.

    Od odkąd spotkaliśmy się po latach, z Simonem utrzymujemy stały codzienny kontakt.
Spotykamy się na kawę, a ostatnio zaczęliśmy razem trenować.
Simon jest 35 letnim singlem. Jego ostatni związek zakończył się prawie trzy lata temu.
Jak się okazało, jego ex jest moim dobrym znajomym.
   Zanim zrodziła się między nami przyjaźń. Simon wyznał mi, że mu się podobam i od naszego ostatniego spotkania, myśli o mnie codziennie.
      Nie będę ukrywał, że tego nie widziałem, ale przed nim udawałem, że jednak nie widzę.
Do czasu.  Pewnego wieczoru zostawił mi długo wiadomość na WhatsApp. Wiadomość klarowała wszystko. Wyznał mi, że się we mnie zakochał. Wspomniał również, że dawno nie miał takich uczuć wobec innych osób. Tak intensywnych, które zmieniły jego myślenie i dały nadzieję, że ma szansę na miłość. Szansę, którą stracił po tym jak zostawił go jego facet.
Nie mogłem dłużej udawać i musiałem coś z tym zrobić.
Nauczony doświadczeniem z Marvinem postanowiłem raz i konkretnie wyjasnić sprawę.
    Mam wrażenie, że Simon jest moją bratnią duszą. Świetnie się rozumiemy, zawsze miło spędzamy ze sobą czas. Ufam mu. A chwile w których nikt z nas nie ma nic do powiedzenia nie są krępujące.
Identycznie mam z Olą. Podobny żart, podobne podejście do życia, podobna wrażliwość. Podobnie miałem też z Marvinem, niestety poszliśmy o krok dalej. Gdyby nie nasz romans, moglibyśmy być dobrymi przyjaciółmi. Dziś nie jest już to możliwe.
Powiedziałem Simonowi, że stał się dla mnie ważną osobą, stąd też nie chciałbym go stracić.



środa, 21 marca 2018

Mentalny big cock

Stringi i biustonosz

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Ela- Nie będzie ci przeszkadzać jak dziś wieczorem wyjdę z nim na randkę ? (ten ktoś to typ, który miał być tylko dla rozrywki, by Ela mogła rozluźnić się i w pełnym relaksie spędzić ostatnie dni w Niemczech).
Ja- Rób jak uważasz- odpowiedziałem, chociaż było już dla mnie oczywiste, że te spotkania znaczą dla Eli więcej niż tylko rozrywka.
Ela- Ma za dwie godziny przyjechać po mnie, jest w drodze. Pójdziemy do restauracji i do hotelu. Musisz pomóc mi się ubrać w coś seksownego. Mam ze sobą tą bieliznę, którą ostatnio kupiłam, jeszcze jej nie miałam na sobie. Założę to!- krzyknęła i zniknęła za drzwiami pokoju gościnnego.
         Po kilku minutach wparowała do salonu mając na sobie koronkowe stringi i biustonosz. Zrobiła obrót na pięcie, oparła dłonie na biodrach i zapytała z uśmiechem na twarzy - I jak ?
Wstałem z wrażenia, odstawiłem kubek z herbatą na stoliku i wykrztusiłem z siebie tylko - Wyglądasz zajebiście!
Ela- O to mi chodziło! Stanął Ci ? - nie czekając na moją odpowiedź, ponownie zamknęła się w pokoju. Kilka minut później zrobiła podobne przedstawienie z tym, że była ubrana w "małą czarną" i szpilki.
Wyglądała naprawdę zjawiskowo. Po zrobieniu makijażu wróciła do mnie i siedząc na kanapie oglądaliśmy dalej serial, czekając aż facet zadzwoni i odbierze ją spod domu.

       Każdy z odcinków SEX W WIELKIM MIEŚCIE  trwa niespełna czterdzieści minut. Od jej wymiany "sms" zdążyliśmy obejrzeć cztery odcinki. Ela zaczęła się niepokoić, gdyż koleś się nie meldował.
Próbowała do niego zadzwonić dwa razy. Nie odbierał, za trzecim podejściem jego telefon był wyłączony.
      Szczerze mówiąc byłem pewien, że nie przyjedzie w ogóle. Ela sprawiała wrażenie na zmianę zawiedzionej i wkurzonej jego zachowaniem. Po trzech godzinach oczekiwań na przybycie "księcia z bajki", dziewczyna podniosła się z kanapy poprawiła sukienkę i oznajmiła, że wychodzimy na miasto.
Ela- Wkurwia mnie już to! Idziemy coś zjeść. Najwyżej odbierze mnie z centrum.
Założyła płaszcz, i przy drzwiach czekała aż ja domowy outfit zamienię na coś bardziej wyjściowego.
       Wybraliśmy się do Vapiano, to nasza ulubiona włoska restauracja. Jedzenie jest pyszne i do tego przygotowywane na oczach gości.
Ela przez całą drogę do restauracji jak i podczas posiłku spoglądała na telefon wyczekując wiadomości, których niestety nie otrzymywała.
To było dość przykre widzieć ją w takim stanie. Zakochała się w nim, chciała spędzić z nim ten wieczór. Przygotowała się zakładając najlepsze ubrania by mu się przypodobać, a on ? On wyraził chęć spotkania, a następnie zamilkł.
Ela- Co o tym myślisz?
Ja- Sorry, ale to dziwnie wygląda. Jeśli mam być szczery, to uratowałoby go już tylko wypadek. Takie milczenie nie jest w porządku. Zawsze mógł napisać, odwołać, a nie robić cyrk!
Ela- Może nie ma zasięgu, albo musiał coś załatwić po drodze- wyczuwałem nadzieję w jej głosie. Chęć znalezienia czegoś co mogłoby go usprawiedliwić.
Gdy po kolejnych godzinach spędzonych w mieście wróciliśmy do domu, było oczywiste, że nie ma żadnego księcia, nie ma karety, nie ma konia, nie ma seksu, nie ma nic. Big był już w domu, kręcił się w kuchni.

Ela- Ja pierdole! Jestem wkurwiona, chuj jeden- rzuciła płaszcz na fotel, a sama bez sił opadła na kanapę.
Wyglądała mizernie.  Głowa odchylona do tyłu ręce, wzdłuż tułowia, nogi rozkraczone.
Ela- Miałam ochotę na seks. Miałam po prostu ochotę na seks. Fajny facet, chciałam przeżyć ostatnią przygodę w tym kraju. Zobacz jak ja siedzę- wskazała dłońmi na swój rozkrok- Nie wypada tak kobiecie siedzieć, szczególnie gdy ma się spódniczkę przed kolana. A ja tak siedzę, bo potrzebuję faceta. Jestem totalnie najarana. Już gorzej być nie może- mówiła ironicznym głosem.
Ja- Elu, może być gorzej.
Ela- To znaczy? -spojrzała na mnie pytająco.
Ja- Masz ochotę na seks, masz ochotę na zabawę a spędzisz noc w domu z dwoma facetami, gejami - dodałem ze współczującym uśmiechem.

***
Robert- Siema byczku- przywitał mnie otwartymi ramionami przyjaciel.
Ja- No to opowiadaj jak było na urlopie.
        Robert spędził dwa tygodnie w Egipcie, co oznaczało dla niego nie tylko korzystanie z gorącego słońca, ale również zmiany ustawień lokalizacji GAY ROMEO.
Robert- Oskar, spotkałem się z takim zajebistym typem.
Ja- To ten, którego mi zdjęcie mi wysłałeś ?- pokazałem mu na moim telefonie.
Robert- Tak to ten. Mówię ci, zajebisty konkretny samiec - Facet wyglądał naprawdę dobrze. Postawny, barczysty, krótko przystrzyżone włosy i miał łobuzerskie spojrzenie. Widać, że dominator, a Robert takich lubi.
Ja- Opowiadaj, słucham- rozsiadałem się wygodnie w fotelu i popijałem drinka (wódkę z sokiem jabłkowym)
Robert- Napisał do mnie i jeszcze tego samego dnia się spotkaliśmy. Pojechałem do niego. Otworzył mi drzwi, zaprosił do środka. Obleciał mnie wzrokiem, powiedział, że fajnie wyglądam i zaczął mnie całować.
Ja- Tak od razu, nawet nie zaproponował ci nic do picia ?
Robert- To nie była randka. To było konkretne spotkanie na seks.
Ja- No tak...- odpowiedziałem.
Robert- Koleś był konkretny, całował mnie i od razu ściągnął mi t-shirt. Był taki męski.
Przenieśliśmy się do sypialni i kontynuował. To lubię u facetów. Mają być konkretni, robić to co chcą i to po co się spotkaliśmy. O taki był, o nic nie pytał. Robił ze mną co chciał.

***

Ola-Piszę coś, co ma w założeniu być książką. Tematyka Twoja- tak tu trafiłam i od paru godzina nad Tobą siedzę. Tylko nie pytaj dlaczego laska pisze o gejach, bo raczej nie umiem odpowiedzieć. Jakkolwiek, zgodziłbyś się czasem odpowiedzieć na jakieś pytanie?
      Taką wiadomość dostałem prawie dwa lata temu. Za odpowiedzi na pytania, które miałyby ułatwić pisanie książki, złotowłosa dziewczyna obiecała mi podwójny Cosmopolitan i kubek jaśminowej herbaty.
      Okazja była! Chociażby ostatnio. Na początku marca wybrałem się tanimi liniami lotniczymi do Katowic, chciałem odwiedzić Olę. Jak wspomniałem we wcześniejszych postach mamy codzienny kontakt, a między nami zrodziła się zajebista więź.
Z pustymi rękoma nie pojechałem, a wróciłem z nadbagażem. Kupiłem Oli opakowanie herbaty jaśminowej-perłowej, wiem, że ją uwielbia. Ja dostałem roczny zapas herbaty-zielonej!!!
       Nasza umowa była taka, że pierwszy raz posmakuje jej ulubionej herbaty z nią.
Dlatego, przez ten czas jak się znamy, nigdy sobie jej nie zaparzyłem. Czekałem na ten dzień.
Otóż nadszedł... Pełna pompa, totalny idiotyzm, ale tacy jesteśmy!
       Ola zadbała o szczegóły ceremoniału. Wyparzony czajniczek, odpowiednia temperatura wody, czas parzenia, filiżanki z Bolesławca. Brakowało tylko intra z GRY O TRON i białych rękawiczek.
Ola- No i jak ?- zaptała z szerokim i pełnym nadziei uśmiechem na twarzy.
Ja- No wiesz, dziwnie pachnie- nie chciałem powiedzieć, że śmierdzi.
Ola- Ale spróbuj!- wycedziła groźnie.
Wziąłem łyka, po czym mina mi się mimowolnie wykrzywiła.
Ola- Jakiś problem, Oskar? - zmarszczyła brwi.
Ja- Olu, to smakuje jak płyn do mycia naczyń!
Moja wredna przyjaciółka kazała mi herbatę dopić. Wmawiała, że to przejściowe. Wieczorem poddała mnie kolejnej (przymusowej) próbie. Następna filiżanka i znowu to samo.

     Na każdy dzień wspólnego tygodnia mieliśmy coś zaplanowane. W pierwszy wieczór - seans filmowy.
     Padło na "Bridget Jones 2: W pogoni za rozumem ". Rozumu jednak nie znaleźliśmy.
Ola zaproponowała, że przyrządzi dla nas drinki z Malibu i sokiem porzeczkowym. Przepis znaleziony w internecie, podobno dobry, jeszcze nie testowany.
Dzięki Bogu w lodówce było wino. Białe i czerwone.
W ramach oszczędności Ola zastąpiła Malibu likierem kokosowym.
Po nalaniu soku do szklanki z alkoholem, trunek się zważył i zmienił w mało przyjemną dla oka galaretowaną zawiesinę.
      Film też miał być fajny, ale najfajniejszy się zrobił, gdy zobaczyliśmy napisy końcowe.
Z Olą nigdy nam nie brakowało tematów do rozmów. Od poważanych po ironiczne wygłupy.
Zaczęliśmy robić sobie setki idiotycznych selfie i filmików. Nadęte usta (teraz takie modne), głupie miny, buziaki. Gdyby ktoś to zobaczył, kazał by nam skorzystać z rady psychiatry. Być może, ale dla nas to była norma.
Ja- Olu, nie uważasz, że przesadzamy?-
Ola- Dlaczego?- zapytała słodkim głosem.
Ja- No wiesz- zawahałem się, wywracając oczami- Jesteśmy po trzydziestce, większość ludzi w naszym wieku spłaca kredytu mieszkaniowe, a my siedzimy i robimy zdjęcia naszym nozdrzom.
Ola- No i co? Uważasz, że to coś złego? Masz przecież mieszkanie - powiedziała dopijając lampkę wina.
Ja- No mam, ale nie mam kredytu- zaśmiałem się- Wiesz jak to jest, powinienem wybierać zasłony do okien, myśleć nad nowym kolorem ścian w sypialni, a ty o tym co przyrządzić na jutrzejszy obiad, bo po zupę biegamy do twojej Mamy.
Ola- Pierdol się, Oski.
Ja- Twoja kuchenka jest zawalona słoikami z herbatą.
Ola- W chuju to mam- przywaliła mi pięścią w brzuch.
Ja- Chyba w piździe - poprawiłem ją, próbując się nieudolnie bronić.
Ola- W żadnej piździe! Ja mam mentalnego chuja! Zapamiętaj to wreszcie!
Ja- Tak, tak wiem kurwa! Prawdziwie afrykański big cock!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...