Translate

Poznajmy się :)

czwartek, 28 listopada 2013

Sex ... Ksiądz ...

Kościół a Bóg to dwie sprzeczności



      
Pedofilia wśród księży
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




       W ostatnim czasie oglądając wiadomości czy zwyczaje serwując po Internecie  napotykamy się często na materiały związane z księżmi oskarżanymi o pedofilie!
       Nie jest to łatwy i przyjemny temat dla osób poszkodowanych.
Wiem, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo i taka nasza natura, że popełniamy błędy. Boli mnie tylko  bardzo  fakt , że te sytuacje w kościele są zamiatane pod dywan.  Osoba cywilna, tak to nazwijmy oskarżona o pedofilie trafia do więzienia. Natomiast taki duchowny jest odsyłany do innej parafii, nie ponosząc specjalnie konsekwencji.
Boli mnie również , że kościół nie za bardzo reaguje odpowiednio w tych sytuacjach. Jestem chrześcijaninem , chodziłem co niedziela do kościoła, wieczorami a nawet rankiem modliłem się, nie wstydzę się tego , ale ostatnio  zaniedbałem modlitwy , oraz nie chodzę już do kościoła. Wizerunek tej instytucji uległ zmianie w moich oczach. Nie chce oceniać ogółu na podstawie  jednostkowych  sytuacji (skandale)  ale brak konkretnej reakcji całości mnie przeraża.
Do tego słynne wypowiedzi np. :
 abp Michalik.


– Wielu tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga –.(źródło)



    To jest dla mnie nie pojętne jak osobna duchowna może powiedzieć takie słowa! Dziwić się ,że ludzie odchodzą od kościoła, tak jak np. ja?! Od Boga nigdy nie odejdę , z tym ,że dzisiejszy kościół czasami ma mało wspólnego z Bogiem.

   
    Dawno temu, było to może z niecałe pięć lat temu , nie byłem wtedy w związku z Bigiem, a w zasadzie wchodziłem w swoje nowe życie , to na jednym z czatów poznałem faceta, nazywał się Michał. Tak przynajmniej mi się przedstawił na początku, później wielokrotnie zmienił imię .
  Każdego wieczoru pisaliśmy ze sobą , wymieniliśmy się najpierw emailem potem nr GG aż w końcu  linkami do swoich portali społecznościowych, a nawet numerami telefonu.
    Z Michałem pisało mi się bardzo miło, był starszy(jest) ode mnie ok. 15 lat.
Po dłuższym czasie wspólnego pisania  Michał postanowił wyjawić mi swoja tajemnicę .


To była w wiadomościach na GG. Pisał wtedy bardzo chaotycznie, przepraszał za to co za chwile napisze a jednocześnie prosił bym postarał się go zrozumieć i nie odrzucał. Przyznam się, że byłem bardzo przerażony. Bałem się wyjawienia tej prawy ale było już zapóźni napisał do mnie „ jestem księdzem”


 Oczy zalały mi się łzami. Pamiętam, że wtedy pomyślałem,  ze to jakiś znak od Boga, bym unikał tej drogi. Wiele wizji miałem przed oczami, nie wiedziałem co mam z tym zrobić.

Po jakimś czasie gdy już się uspokoiłem i doszedłem do siebie, napisałem do Michała, że postaram się go zrozumieć, i bardzo chętnie zostanę  jego przyjacielem ! Dałem mu do zrozumienia, że  musimy to szanować , nie ma być miedzy nami żadnych podtekstów seksualnych .  Z mojej strony nie było żadnych podtekstów, przede wszystkim dlatego ,że jest księdzem  i gdyż zwyczajnie mi się nie podobał,a przyjaźnić się z nim mogłem bo sprawiał wrażenie inteligentnego i bardzo sympatycznego.
         Minął może miesiąc od naszego poznania się jak postanowiliśmy się spotkać na przysłowiową kawę!
Bałem się jak przed każdym spotkaniem, co prawda Michał  jest księdzem i nie miało to być randka  tylko zwyczajnie spotkanie na kawę , mimo wszystko lekki strach gdzieś był.
        Jak już się poznaliśmy , to fakt nie pomyliłem się  co do Michała. Rozmawiało mi się z nim bardzo dobrze. Ciągle o czymś mówiliśmy, szczególnie o podróżach. 
Nastał wieczór, Michał musiał wracać do siebie. Żeby przedłużyć spotkanie , zaproponował mi ,że odwiezie mnie swoim samochodem na moje osiedle.
     W tym momencie zacząłem się dziwnie czuć. Michał , jak dla mnie zachowywał się już jedno znacznie, chciał potrzymać mnie za rękę , patrzył mi głęboko w oczy , a ja czułem się już bardzo skrepowany. Powiedziałem mu, że jest już późno i muszę iść , uścisnąłem go i powiedziałem, że wieczorem jak dojedzie do domu( do parafii) niech zadzwoni. Wysiadłem  z samochodu i poszedłem  wzdłuż chodnika, nie oglądając się za siebie.
    Miałem bardzo mieszane uczucia , z jednej strony cieszyłem się , że go poznałem , natomiast z drugiej bałem się , gdyż wyczuwałem coś niepokojącego w jego zachowaniu, szczególnie wtedy gdy mnie odwoził.
    Michał gdy dotarł na miejsce zadzwonił jak się umawialiśmy. Rozmowa była jak dla mnie mało przyjemna. Zasugerował mi, że chętnie spotka się ze mną następnym razem z tym,że muszę pomyśleć i zrobić to tak by spotkanie było owocne., że powinienem liczyć się z tym ,że on pokonuje samochodem kilkadziesiąt  kilometrów, więc żeby jego przyjazd nie był na marne. Chodziło mu o to żeby miedzy mną a nim do czegoś doszło, mam namyśli sex oczywiście, czy inne czułości jak przytulanie . Nie powiedział tego w dosłowny sposób , omijał słowa, albo używam takich słów bym zrozumiał,  a mimo wszystko jednoznacznie to nie zabrzmiało. Byłem zdezorientowany.
Od tamtego spotkania zachowanie mojego nowego kolegi diametralnie się zmieniło. Do tego wniosku doszedłem zbyt późno. W trakcie trwania nasze znajomości Michał  miał na mnie emocjonalny wpływ.  Zachowywał się tak,  abym  ja czuł się winien jego złego nastroju , odczuwał potrzebę dania mu czułości , której on jak mi wmawiał nie zaznał  w życiu, a jak każdym człowiek zwyczaje jej potrzebuje .
Byłem jak zahipnotyzowany , tak jak bym nie widział co dokoła się mnie dzieję.
Zdarzyła się jeszcze jedna istotna dla mnie sytuacja . Rozmawialiśmy sobie przez telefon jak każdego dnia , temat który poruszaliśmy to był oczywiście podróże. Powiedziałem że marzy mi się długi wyjazd do Egiptu, na co on zaproponował, że sam myśli o urlopie w Egipcie i bardzo chętnie mnie zabierze.
Odpowiedziałem mu, że obecnie nie mam pieniędzy, na taki wyjazd i nie mam za co kupić biletu , a jeśli by mi pożyczył nie mam możliwości oddania mu tych pieniędzy, więc ja nie mogę się zgodzić. 
Michał namawiał mnie nieustanie ,ja  cierpliwie mu odmawiałem  do czasu gdy nie wypowiedział tych słów „ mogę podarować Ci ten wyjazd w prezencie, jeśli był byś troszkę milszy dla mnie” .
Zamilkłem ,  a umysł otworzył się na jego dotychczasowe zachowanie. Nie pamiętam dokładnie  słów , które mu powiedziałem , ale brzmiało to mniej więcej w taki sposób, że umawialiśmy się ,że jedyne co może nas połączyć to przyjaźń, nic więcej , a jego propozycja jest dla mnie obraźliwa.
      Sytuacji napiętych zaczęło być więcej.
     Pewnego wieczoru gdy  jak zwykle rozmawialiśmy prze telefon , zadałem mu pytanie „ co by się stało gdyby między nami do czegoś doszło, czy on jako ksiądz jest wstanie udzielić mi spowiedzi?”
A co Michał zmieszanym głosem odpowiedział w taki sposób , że jak by do czegoś doszło, to nie było by to nic złego, jesteśmy przyjaciółmi, nie musieli byśmy się obwiniać , tylko wspierać być bliżej jako przyjaciele i jako człowiek. Oczywiście spowiedzi by mi nie udzielił. Zadałem mu te pytanie , nie dlatego ,gdyż obawiałem się ,że może do czegoś dojść, tylko chciałem sprawdzić jego reakcję. Z Wtedy zrozumiałem z kim mam do czynienia. Jako przyjaciel powinien odgonić mnie od takich myśli a w jego głosie odczułem iskrę nadziei  że coś takiego w ogóle przyszło mi na myśl.
     Michałowi wcale nie zależało na przyjaźni! Takiej  normalnej , opartej na zdrowych i uczciwych relacjach  bez żadnych  kontekstów seksualnych.
Facet zwyczajnie myślał, że z czasem nakłoni mnie do czegoś „ głębszego” , że mnie jako młodego chłopaka namówi na odrobinę czułości. Nie zdawał ,albo nie chciał zdawać sobie sprawy jaką szkodę mógł by mi wyrządzić, tylko po to by ulżyć swoim pragnieniom.

        Zakłamanie tej osoby i próba manipulacji mną w końcu doprowadził do tego ,ze nie chciałem   mieć już dłużej z nim kontaktu. Zresztą ta znajomość trwała i tak za długo .
Po upływie tych prawie pięciu lat, nadal  nie jest mi łatwo o tym mówić. Mam również zarzuty co do swojego zachowania, aczkolwiek ja od razu ustalałem granicę, jasno i wyraźnie powiedziałem że jedynie możemy być przyjaciółmi .
Trzeba się nauczyć ,że każdy w swoim życiu ma jakiś plan , jakiś zamiar,  nie zawsze mówiąc nam uczciwie o tym …


    Do tego tekstu wracam po kilku dniach od napisania. Nie miałem w planach kontynuacji tego tekstu ,ale wydarzyło się ostatnio coś , czym bardzo chce się podzielić , niech to będzie moje świadectwo.
   


     Od kilku dni powróciłem do odmawiania różańca. Lubię modlitwę różańcową. Aczkolwiek jak już wspominałem bardzo dawno  się nie modliłem. Wydawało mi się ,że muszę trochę odpocząć . Kościół sam w sobie zaczął mnie drażnić, te sytuacje z księżmi o których wspominałem. A tak naprawdę brak chęci, zwyczajnie mi się nie chciało. Od pewnego czasu , jest mi ciężko, przechodzę chyba tak zwaną jesienne chandrę. Nic mi się nie chcę, najlepiej jak by dnia w ogóle nie było, bo jestem przerażony faktem biegnącego czasu. I tak pewnego wieczoru siedzą w salonie słuchając muzyki pomyślałem sobie „Boże , zagubiłem się …”, zrobiło mi się jeszcze bardziej smutno. Poczułem żal sam do siebie, że zaniedbuję to co było zawsze moją siłą i pozwalał mi być lepszym człowiekiem-modlitwę!. Wyjąłem z szuflady  małe brązowe drewniane pudełko, w którym trzymam różańce i modlitewniki.


Zacząłem paciorek po paciorku przesuwać palcami wymawiając modlitwę . Od tygodnia modle się codziennie rano i wieczorem. Wydaję mi się ,że nabieram siły.


Zgubiłem gdzieś swoją wiarę i chęci. Dzięki tym codziennym modlitwo odczuwam zmianę. Jak bym wracał do równowagi.

Wczesnym rankiem kilka minut przed szóstą idąc do pracy z różańcem w ręku widzę straszą kobietę , maszerującą po chodniku z tabliczką. Na tabliczce widniał napis „JEZUS SIŁĄ”. Ucieszyłem się widząc ta kobietę. Chciałem do niej podejść , porozmawiać , albo przynajmniej powiedzieć, że to co robi daje owoce, nie zrobiłem tego  krępowałem się … .   Nie wiem… niby  zwyczajna sytuacja, a  z drugiej strony była to jednak szósta  rano , dla mnie to był znak!

sobota, 23 listopada 2013

WROGU MÓJ

Walka z samym sobą




Walka z własnymi wadami
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
                 


Kim On jest?
Czy to nadal jestem ja?.....
Jeśli tak?! ,to dlaczego nie współgra ze mną ? 


        Wracając dziś rano ze spaceru z psem myślałem o swoich marzeniach i planach na  przyszłość, po czym naszła mnie myśl, że i tak nic nie zrobię, bo zwyczajnie nie odważę się.
        Niektórzy mają problem z motywacją … ja zawsze mam motywacje. To co  się dzieję dookoła  po prostu zwyczajnie mnie przeraża. Mam świadomość, że mam 27 lat i tak naprawdę nic nie mam … hmm, może nie tak do końca.  Jestem w czteroletnim związku, jakoś nam się układa bo przez życie idziemy „razem”,  wynajmujemy piękne mieszkanie które meblujemy według naszego gusty i upodobania. Więc ? …

         Oglądałem  ostatnio kilka programów „motywujących”  przypadkiem w internecie trafiłem też  na fragmenty książki Pana Jarosława Kordzińskiego „Zmieniaj marzenia w realne wydarzenia”. Książka bardzo ciekawa i faktycznie chciałem iść, wziąć się w garść i zrobić sobie plan i według niego działać!  Nawet  tego wieczoru zrobiłem postępy z których byłem dumny, małe, może nie aż tak istotne dla mojego rozwoju ale zawsze coś! Natomiast  następnego dnia wszystko wrócił do „normy”.  Aura  z poprzedniego dnia  gdzieś zniknęła , wstałem i przez cały dzień robiłem zupełnie nic, poza tym ,że serwowałem po czatach gubiąc czas .

         Czasami wydaje mi się ,że mam w życiu szczęście .Los oszczędza mi wielu przykrości i praktycznie w każdym problem i podsyła mi kogoś kto może mi pomóc .Podobnie jest z moimi marzeniami  to co chciałem osiągnąć czasami stawało mi otworem wystarczyło zrobić krok … a ja ? uciekałem bo bałem się ,że to co do tej pory było moim marzeniem stawało się realne. Bałem się swoich marzeń, a przede wszystkim zmian, które miały nastąpić. Niby było to czego pragnąłem aczkolwiek wewnętrznie tak przeraźliwie się tego bałem ,że rezygnowałem  i tak w życiu straciłem wiele okazji , ze strachu.

A byłem już tak blisko tej swojej drogi  dostałem to co chciałem z tym że teraz ja musiałem wstać z miejsca i faktycznie wstawałem  ale do ucieczki  ….

        Mam możliwości by coś w swoim życiu zmienić, już nie raz realizowałem swoje marzenia plany i wszystko się i udawało i byłem bardzo z siebie dumny że ja to zrobiłem a nie ktoś za mnie.
A ostatnimi dniami znowu popadam w „dołek” i nic mi się nie chce. Mam zwyczajnego lenia  to już nawet nie chodzi o strach, bo to jest normalne że jak czegoś się podejmujemy liczymy się z konsekwencjami  albo się  uda albo ponosimy klęskę, a mi się po prostu nie chce.

     Jak byłem mały miałem może z osiem lat byłem na rozmowie u psychologa. Pamiętam ,że pani psycholog powiedziała ,że jestem zdolny ale leniwy –skąd to wynika że moje lenistwo jest silniejsze od mojej chęci?
Wiem, że udało by mi się wiele jak wspomniałem los wydaje mi się być łaskawy dla mnie a ja sam uciekam przed sobą ….
Mam tego wszystkiego świadomość więc dlaczego mimo tego nic nie zmieniam ?
A najgorzej  wkurza mnie, we mnie to ,że na pytania które sam sobie stawiam- znam odpowiedzi !
I tak moim postępem jest ta notatka  z zamiarem założenia  bloga  zbieram się od roku, może dłużej ! Aczkolwiek nigdy nie chciało mi się poświęcić wystarczająco czasu by zająć się tym, jak to się mówi na półmetku darowałem sobie i powtarzałem „innym razem”.

  Niestety „innym razem”, czy „później” stało się tak jak by moim mottem w życiu, a nie tak jak bym chciał „teraz!”, „już!”. Jak to się mówi na naukę nigdy nie jest za późno… oby …

piątek, 22 listopada 2013

SCHIZOFRENIA

 Monogamia a rzeczywistość


Związki  par homo są monogamiczne ?
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
                    


Kolega-Czyli nie jesteś stały w uczuciach?
JA- w uczuciach nie, a ale w związkach jestem monogamistą

Kolega-czyli puszczasz się bez miłości?  Aha.



 Po kilkunastu minutach spaceru po mrocznym parku  jestem z powrotem.

Znowu leżę w sypialnianym łóżku,  jem kanapki i popijam gorącą herbatą przy okazji oglądając „Sex w wielkim mieście”

Aha!, te „aha”!  bardzo mnie zamurowało.
Oczywiście rozmowa z moim kolegą na jednym z portali, nie była na poważnie-troszkę się wygłupialiśmy pisząc ze sobą, aczkolwiek przyszło mi na myśl
 pytanie -jak ludzie wytrzymują ze sobą  w wieloletnim związku ? Czy istnieje miłość do końca życia ?

Czy faktycznie jestem  wstanie wytrzymać w związku z jednym partnerem aż do śmierci –jednego z   nas?. 
Tak brzmią przysięgi małżeńskie par heteroseksualnych, czy faktycznie jesteśmy świadomi tych słów ?
    Spacerując  po parku, myślałem o  pierwszych moich spotkaniach z obecnym facetem, o tym okresie gdy dopiero się poznawaliśmy, (chociaż muszę przyznać, że nasze poznawanie się było bardzo intensywne) ale tez o tym , że  …hmm,  jak to nazwać by nie zabrzmiało banalnie ,czy nasz wiązek to był wybór, a może loteria?!.Myślę tak  ponieważ  w tym samym czasie poznawałem inne osoby … szczególnie jedną, która wdarła się w moje  życie i chociaż dziś już mniej po tych paru latach to wciąż od czasu do czasu gdzieś się pojawia. Jak duch z przeszłości …
Nazywa się Adrian.
       A jak bym podjął   inną  decyzję, i nie spotkał się z  Bigem(obecnym moim partnerem) tylko kontynuował bym spotkania z Adrianem?. 
     Jak by wyglądał moja dzisiejsza
rzeczywistość?
Jeśli istnieje coś takiego jak przeznaczenie a my rzekomo jesteśmy sobie przeznaczeni  to i tak byli byśmy ze sobą ?.
 Ile w
rzeczywistości jest naszej woli i decyzji a ile przeznaczenia.
Można oszukać przeznaczenie ? albo
  zwyczajnie nie spotkać?  

       Na początku  z Adrianem  mieliśmy częsty kontakt, dzwoniliśmy do siebie co jakiś czas  wieczorem pisaliśmy ze sobą przez GG,  niby tak o niczym ale wyczuwałem z jego strony zainteresowanie moją osobą , był ciepły i bardzo miły.
          Kiedyś gdy jak co wieczór wyczekiwałem  przed komputerem aż jego słoneczko zaświeci  na żółto  by móc z nim popisać, było już dość późno a on się nie pojawiał, zostawiłem mu wiadomość a on zachwalę od powiedział i  rozmowa się potoczyła.
Adrian  był lekko pod wpływem alkoholu ,był w rozmowie bardziej odważniejszy niż zawsze i zapytał się mnie czy on mi się tak naprawdę podoba? .
Wstydziłem się odpowiedzieć mu  jednoznacznie, byłem już w związku, aczkolwiek dałem mu do zrozumienia że tak !
Bo tak było podoba mi się na tyle ,że mógłbym z nim być , z tym ,że
  już byłem w związku …!
Taki kontakt  z nim utrzymywałem dość długo.

       Byłem rozdwojony emocjonalnie.  Gdy w obecnym związku układało się wszystko pomyślnie, nie myślałem o nikim innym tylko o swoim chłopaku ,natomiast gdy coś się psuło uciekałem  myślami do Adriana.
To było zauroczenie ? Kto wie czy nie był bym dziś z nim gdybym nie umawiał się z obecnym moim chłopakiem…?!
       Wielokrotnie moje myśli krążyły tam gdzie nie powinny, zastanawiałem się jak długo wytrzymam i jak długo będę zwodził biednego chłopaka , który może liczy że mój związek się nie powiedzie i będę z nim!
       Adrian nie był nachalny, dzwonił, pisał, pytał co u mnie, potrzebował tego kontaktu , to dało się odczuć, chociaż  wydaje mi się, że to ja bardziej sterowałem tematami o "nas".Wiem, że nie powinienem tego robić ,a ja go zwodziłem … nie bawiłem się nim ,chociaż lubię flirt ale to było zupełnie coś innego , chciałem mieć gołębia   w garści i wróbla na dachu … nie dało się tak.
Adrian odpuścił ! prawie od roku się nie odzywa,
  może to i dobrze bo ma czas by ułożyć swoje życie i uporządkować swoje myśli. Odsunąć się od osoby z którą nie mógł być, a która nie pozwalał mu być z kimś innym .
Tak mi się wydawało,że moje myśli ściągają na niego jakiś urok- jest to możliwe ?
Wiem,  że nie układa mu się  facetami, jest sam …  a gdy tylko mówił mi, że spotyka się z kimś udawałem szczery uśmiech . Tak naprawdę byłem zazdrosny , a mimo wszystko nie chciałem mu oddać swego uczucia.
    Jak już wspomniałem ,Adrian  już od ponad roku nie kontaktuje się ze mną. Jeszcze jakiś czas temu pisałem do niego ,a on … milczał , więc i ja zamilkłem  i tak milczymy.
Pomyślałem właśnie, że mógłbym napisać do niego dlaczego tak się stało, mógł bym zwyczajnie zapytać co u niego, nawiązać znowu kontakt, ale czy jest sens?.
  Każdy ma  swoje życie, ja zawsze je miałem i chyba tak jest najlepiej dla każdego z nas, ja mam kogo kochać i o kim myśleć więc niech  on też kogoś ma …..

c.d.n.     …..




niedziela, 17 listopada 2013

Mr. Perfect! Mr. Perfect?

Czy jak widzisz uśmiechniętą osobę, to ona faktycznie jest szczęśliwa ?





      Chrzątam  się po mieszkaniu w dźwiękach piosenki „PASSION”  śpiewaną seksownym głosem przez Geri Halliwell. Od sypialni do salonu  i tak z powrotem ,zamiast robić porządki to stwarzam  jeszcze większy bałagan. Brak  organizacji  i skupienia , co się ze mną dzieję ?

…Life is short Too beautiful for you to worry Don't give up When love is unkind There's always tomorrow…
  hmm … . oH ! jak ten czas szybko leci przed chwileczką była piętnasta  jest już osiemnasta godzina  a w moim mieszkaniu nadal panuje chaos  !  :P 
  
          W skrócie opisze wczorajszy wieczór gdyż jest to istotne do tematu , który chciał bym dziś poruszyć.

    Odwiedził nas stary  przyjaciel mojego partnera, którego dopiero miałem możliwość poznać.
Spotkanie zaczęliśmy  od obiadu  w bardzo popularnej restauracji  w tym mieście  serwująca typowo niemiecki jedzenie (pierś przepiórcza w sosie gruszkowym hmm …. Nie wiedziałem, że to typowo niemiecka potrawa! )a skończyliśmy u nas w domu przy butelce czystej polskiej ;)
Przez cały wieczór  byłem obsypywany komplementami  jaki to jestem przystojny, miły,  jaki to mam uśmiech,   jaki to jestem porządny  jaki coś tam   … ah ..oh .. i takie  tam … oczywiście miło jest słuchać takie słowa jest to budujące a cóż z tego że próżne :P

     Przez nowego przyjaciela zostałem nazwany  Mr.Perfect! po czym zadał mi pytanie czy zdaje sobie  z tego sprawę jak wyglądam i jakimi warunkami zostałem obdarowany przez Boga ?!

Mam lustro w domu  i widzę  się w  nim, kilka razy w ciągu dnia.


Kiedyś z moją koleżanką rozmawialiśmy o kompleksach  i powiedział, że ona nie ma kompleksów …ja mam !
        
       Moim problemem jest to, że mam wizję siebie z młodszych lat ….  Niski szczupły wręcz chudy  blady z ogromnymi okularami, które zasłaniały mi pół twarzy. Dlatego dorastając wiedziałem z czym muszę się zmierzyć.
 Dyscyplina i dążenie do celu. Zacząłem ćwiczyć ,nie było mnie stać na chodzenie na siłownie ani na zakup sprzętu więc ćwiczyłem w domu  bazując głównie na pompkach i brzuszkach. Owszem zmieniłem się już nie jestem tym małych chłopcem z przed lat- fizycznie!,  ale on wciąż jest we mnie, na szczęście coraz mniej.

      Czy są ludzie idealni ?  Czy Ci ludzie o których tak mówimy faktycznie są idealni? czy jak widzimy uśmiechniętą osobę czy ona faktycznie jest szczęśliwa?
Od dłuższego czasu zmieniam właśnie tą złą cechę , która mnie  blokuje i staram się z podniesioną głowa wyciągać ręce po to co mam ochotę sięgnąć. Idąc miastem już nie chodzę ze spuszczoną głową , wręcz przeciwnie ale co jest ważne staram się nie zapominać o uśmiechu ,staram się obdarowywać nim inne osoby. Nie mam zamiaru uchodzić za osobę  zadufaną  w sobie tylko za pewną siebie!
Pomijając walory wyglądu bądź ich brak ale o byciu idealnym mogą świadczyć też   cechy zachowania .

Mam partnera a nadal bywam na portalach czatowym i pisze z innymi gejami a ostatnio nawet zaglądam na czat  z kamerką :P  tzn. poprzez kamerkę internetową , czy to jest odpowiednie zachowanie dla pana perfekcyjnego ?  
     Pomału wdrażam się w związki osób homoseksualnych, czy to tylko naszą jest domeną, że jesteśmy w związku a pozwalamy sobie na skoki w bok? , bo przecież takie stereotypy o nas chodzą.


     Jeśli znana osobowość z TV mówi w wywiadzie, że ma partnera ale jeśli on ma ochotę na sex z innym to nie ma problemu ,bo sex to nie miłość tylko czysta potrzeba …

Czy „MY” wszyscy nie znamy pojęcia monogamia ?.
Oglądając dziś  mój ulubiony serial „Sex w wielkim świeci”, pewien chłopak chwalił się głównej bohaterce, że ma partnera ale sex z innym  to norma a przysięgi małżeńskie jakie składają sobie pary heteroseksualne nie są dla nich!


Sam miałbym  opory stanąć przed  przysięgą, nie dlatego, że nie kocham osoby  z która jestem i nie dlatego, że go  zdradzam ,bo nigdy tego nie zrobiłem  ale boję się takich deklaracji.
Nikt z nas nie wie co przyniesie nam życie.
Lubię   w życiu mieć alternatywy, co w  sumie może świadczyć o moim braku przekonania  w nasz związek ,aczkolwiek  żyjemy razem!Budujemy nasze gniazdko i jesteśmy ze sobą, więc czy  potrzebne są deklaracje na piśmie w Urzędzie ?

Miłość na papierze owszem!, np. w listach miłosnych pozostawionych wczesnym rankiem gdy wychodzisz z domu a on jeszcze śpi , albo na przygotowanym śniadaniu.

    Wyciągając wnioski  myślę sobie ,że najważniejsze abyśmy byli idealni sami  dla siebie.

To nie jest egoistyczne myślenie, jak wielu mnie posądza o to !.
Jak mogę uszczęśliwić inne osoby samemu będąc nieszczęśliwym ?


Żeby komuś coś dać ,trzeba samemu to posiadać...




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...