Translate

Poznajmy się :)

wtorek, 31 grudnia 2013

Mamo jestem gejem - Coming out

Chce normalnie żyć, nic nie ukrywać! Być sobą wśród osób, które kocham!




    
Mamo jestem gejem-jestem szczęśliwy
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


  
        Mamo  pewnie  zastanawiasz się skąd ten list , skoro możemy komunikować się przez wiele innych źródeł , telefon czy  skype.
Minęło już prawie pięć lat jak wyprowadziłem się z domu rodzinnego, by zacząć po swojemu  i nie zależnie układać swoje życie.
Chce byś wiedziała , że ty tak jak i moje rodzeństwo jesteście dla mnie bardzo ważni, i bardzo was kocham!

       Chciał bym Ci coś wyznać. Im dłużej z tym  zwlekam m tym jest mi ciężej.
Mamo jestem gejem… mam kogoś i jestem szczęśliwy !
Chciałem Ci o tym powiedzieć już dużo wcześniej. Za każdym razem gdy byłem w domu i jedliśmy ciastka twojego wypieku popijając herbatą , myślałem o tym , by to wyznać. Przy każdym wspólnym spędzonym czasie w każdej minucie. Nie chciałem tyle czekać. Mam nadzieję że mnie rozumiesz.
Wiem, że zmarnowałem nasz wspólny czas na budowaniu  kłamstw o moim życiu, ale im dłużej zwlekałem tym ciężej mi było podjąć ta rozmowę !
Chciałem być blisko was. Wiem , że sam ograniczałem kontakt do minimum  tylko dlatego by nie było pytań , na które bałem się odpowiadać. Teraz to ja muszę zrobić ten krok.
Nie wiem co myślisz , mam nadzieję że usłyszę twój głos w telefonie jak do tej pory, albo że w końcu zapukasz do drzwi mojego mieszkania i zechcesz nas odwiedzić . Bo marzę o tym  aby tak było.
Chce tak prawdziwie żyć, nic nie ukrywać !Być sobą wśród osób które kocham.
Moim partnerem w życiu jest Big. Tak jak wyprowadziłem się z domu  rodzinnego tak praktycznie mieszkamy razem.
Mamy normalnych znajomych , dziewczyny które mają chłopaków, mężów, kolegów  którzy mają dziewczyny  czy żony! Razem się spotykamy na obiady zapraszają nas do  siebie , a my ich do nas. Żyję i funkcjonuje normalnie , dla mnie i otoczenia  którym żyję nie jest to żadne problem czy nawet powód do wyjaśnień.

Przepraszam , że to tyle trwało.  Cztery lata to kawałek czasu ,nic już go nie cofnie ,ale nie chce pozwolić na to by marnować kolejne lata. Nie chce tak. A jeśli coś się stanie ?  jeśli kogoś z nas zabraknie , nie chce żyć za murem dzielącym mnie od was. Cokolwiek pomyślisz…

środa, 25 grudnia 2013

Święta ...

Uśmiechu i pogody ducha na każdy dzień!




Wszystkiego dobrego
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

Moi drodzy ...
Krótka przerwa spowodowana natłokiem spraw związanych z przygotowań do Świąt.
Wpadłem tylko na chwilkę –moi drodzy chciałem wam złożyć życzenia … jak dla mnie  składane życzenia przeze mnie brzmią  zawsze banalnie…
Chcę wam życzyć zdrowia i miłości. Miłość jest najważniejsza, gdy kochamy i jesteśmy kochani  wszystko inne jest  mniej istotne a każdy problem do przejścia.
Uśmiechu i pogody ducha na każdy dzień !

środa, 11 grudnia 2013

OBIETNICA

Czułem ciepło jego warg i ruch języka ...


pocałunek
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




          Adres e-mail, hasło i enter.! Loguje się na Facebook.
        Wiktor o którym ostatnio wspominałem, od dwóch tygodni nie pojawia się na szkoleniu. Jest tymczasowo przeniesiony do innej grupy. Nie widujemy się, ale mamy codzienny kontakt na Facebooku.
          Zastanawiam się co on tak naprawdę chcę ode mnie, a co ja sam oczekuję od tej znajomości?.

Uświadomiłem ponownie  Wiktora, że jestem w związku!. Niby o tym wie ale i tak robi swoje, jakby miał nadzieję, że dam upust emocjom i posunę się do czegoś więcej niż tylko do flirtu.
        Chciałbym się z nim zaprzyjaźnić ,ale on najwidoczniej nie chce przyjaźni, chce seksu!
         Byłem sam w domu , Big był w pracy do 2 w nocy. Oczywiście wolny czas spędziłem przy komputerze pisząc z Wiktorem.

Nie będę ukrywał pociąga mnie ten koleś. Jest ode mnie młodszy o dwa lata, przystojny wysoki i podobnie jak ja uwielbia sport, więc ciałko ma  hmmm… do schrupania.
O czym pisaliśmy ?...no tak... Wiktor leży w samych bokserkach na łóżku, wyobraża sobie, że jestem tam z nim i całuje mnie, zaczyna od ust, mocno i namiętnie, wilgotnym językiem zjeżdża w dół, szyja klata i delikatnie kąsa moje sutki ….

     Gorąco mi się zrobiło, gdy to czytałem, koleś wie co dobre.
Wielokrotnie wspominał mi o tym,że wyobraża sobie nas razem w jednoznacznych sytuacjach.
Często powtarzając, że chciałbym mnie pocałować.

Być może powinienem oprzeć się pokusie, a nawet na pewno, aczkolwiek nie umiałem.
To było wszystko, tak przyjemne,że nie potrafiłem się zatrzymać. Drążyłem temat dalej, byłem jak w amoku. Nagle zadaje mi pytanie „chcesz mnie teraz zobaczyć?”
Czego mogłem się spodziewać po tym pytaniu ?,.
     Drżałem jak nastolatek przed swoim pierwszym razem. Myśli krążyły mi w głowie, czując zakłopotanie, jednocześnie ciekawość połączona z podnieceniem. Nie zdążyłem mu nic odpisać… byłem w szoku , chciałem tego i jednocześnie nie !.
Przychodzi wiadomość , zdjęcie – penis -…. !
Moim oczom ukazał się penis. Twardy i rozmiarem nie grzeszący.
     Serce biło mi szybciej, krew krążyła wszędzie. Czekałem … nie wiedziałem co mam  mu napisać?!.Ogarnął mnie lęk, że  nie zatrzymałem w porę pędzącego pociągu. Jest już za późno!
Nie pierwszy raz  widzę penisa, i nie pierwszy raz dostaje takie wiadomości.
Zawsze to były tylko osoby z czat-u, których i tak nigdy nie poznawałem osobiście! Tym razem to był mój kolega  z kursu, który  rozmawia ze mną na przerwie ,odprowadzał mnie pod dom…
Czy sytuacja stałą się zbyt niebezpieczna ? Być może, aczkolwiek wiedziałem , że z tego przyjaźni nie będzie, Jak widać mamy inne zamiary co do siebie.
A ja sam, chcę inaczej a zwyczajnie poddaje się jemu.

Musiałem zakończyć pisanie, skłamałem że nie jestem już sam i niezręcznie mi z tego względu.
Wylogowałem się …zamknąłem komputer i leżałem w sypialni na łóżku, zgaszone światło, martwa cisza,tylko ja i moje myśli.

    Zaczynałem żałowałem tego co się stało, miałem pretensje do siebie, że nie powstrzymałem go przed  wysłaniem tego zdjęcia!. Natomiast z drugiej strony to znowu ja wyobrażałem sobie dalszy ciąg historii, której on dał początek.
...delikatnie kasą moje sutki, oddech mi przyspieszył a Wiktor języczkiem kierował się niżej jego dłonie masowały moje ciało, język był już przy pępku, a ręce zsuwały moje bokserki…
       
    Zadzwoniłem do Robert. Mój przyjaciel, tylko z nim mogę o tym porozmawiać…
Robert-tak?
Ja-Jesteś w domu ? zaloguj się na skype!
R- co się stało?
Ja- nic takiego, chcę pogadać!
Do końca nie byłem pewien czy powinienem  mu o tym mówić ?!
Przyjaźnimy się tyle lat i w sumie nie mamy przed sobą tajemnic, ale odkąd poznałem Wiktora ukrywam pewne sytuacje.
Zaczynam rozmowę tak jak zawsze , w sumie o niczym.
Ja-pisałem przed chwilą z Wiktorem…
R- i ..?
Ja- dostałem zdjęcie penisa.
R-  Co ? wyślij mi !

R- fajna pałka.

     Tak zareagował Robert, moja reakcja byłą podobna.
    Robert zasugerował mi, że teraz po tym na pewno będzie seks. Hmm…  banalnie to zabrzmiało. Przecież nie zaproszę Wiktora do siebie a tym bardziej nie przyjmę jego zaproszenia( Wiktor już wielokrotnie zapraszał mnie na wspólne … oglądanie filmów)
Dziwnie się z tym czułem  i nie miałem ochoty rozdrapywać tej sytuacji-rozłączyłem się

    Rano wychodzę do pracy. Czekał mnie stresujący dzień starałem się nie zawracać głowy myślami o penisie Wiktora, aczkolwiek nie do końca się dało.
  Po pracy czas na kurs językowy. Zostawiłem rzeczy i poszedłem do toalety. Chcąc wyjść prawie nie oberwałem w nos drzwiami bo ktoś wchodził. Odskoczyłem od drzwi, a w progu stanął Wiktor.
Nie wiem jak wyglądałem ale czułem że płonę, zabrakło mi tchu i ledwo co odpowiedziałem mu cześć.
Zmieszany chciałem wyjść mówiąc,że się spieszę, już złapałem za klamkę gdy on zatrzymał mnie słowem „czekaj!”

      Podszedł do mnie patrząc mi głęboko w oczy , wiedziałem co za chwilę się stanie.Stałem, czekałem, patrzyłem.
       Delikatnie zbliżał głowę i swoimi wargami dotykał moje coraz bliżej, z brakiem pewności jak by czekał na moją reakcję.
Nie pozostałem obojętny, objąłem ręką jego głowę  a mój pocałunek stał się głębszy.
     Czułem ciepło jego warg i ruch języka, zamknąłem oczy i oddawałem się pokusie. Byłem przez chwilę jak w transie po czym  odsunąłem się … spojrzałem w podłogę, a następnie na  Wiktora, stał nie pewnie, patrzył się na mnie ze strachem w oczach. W głowie miałem mętlik, serce waliło mi jak oszalałe, nie potrafiłem utrzymać kontaktu wzrokowego. Wiedziałem, że coś schrzaniłem.
 „Muszę iść” rzekłem i zamknąłem drzwi za sobą …

      Czułem się strasznie , mam faceta, mam chłopaka, z którym już tyle lat dzielę życie, a  pozwalam sobie na takie zachowanie , które już dawno mogłem powstrzymać.
Drążąc rozmowy z Wiktorem było pewne ,że prędzej czy później coś się wydarzy, i wydarzyło się …
Trzęsłem się miałem dziwne myśli ale jednocześnie byłem bardzo podniecony. Nie chciałem kończyć pocałunku , mógł bym tak trwać, ale byliśmy w publicznej toalecie do której w każdej chwili ktoś mógł wejść .

       Nie mogłem na niczym się skupić. Podniecenie wraz ze strachem towarzyszyło mi przez cały dzień.
Gdy wróciłem do domu Biga na szczęście już nie było. Bałem się zalogować na Facebook, bo spodziewałem się wiadomości od Wiktora, ale drugiej strony byłem ciekawy co on ma do powiedzenia na temat tego zdarzenia.
Skrzynka była pusta, nie wiem o czym myślał, czy był dumny z siebie że osiągnął to co chciał, czy może choć trochę było mu niezręcznie! Nie wiem … nic mu nie napisałem a on sam prze cały dzień się nie odzywał.
Czułem się troszkę wykorzystany i porzucony, mógł coś napisać cokolwiek, że żałuje, przeprasza ,albo że było miło! A tym czasem nic …

     Poczucie winy odchodziło w dal. Oczywiste jest to, że Bigowi o tym nie powiem, nie chcę by ktokolwiek o tym wiedział, nawet Rober, ufam mu w 100% ale jeśli nikt o tym nie będzie wiedział to tak jak by się nic nie stało,. Tak to sobie tłumaczę a z Wiktorem ,sam nie wiem co mam począć.
… Serce mi bije tak jakby miało zaraz wyskoczyć, przede mną kolejna nie przespana noc…

wtorek, 3 grudnia 2013

SCHIZOFRENIA cz. 2

Czy warto psuć wieloletni związek?




Miłość a zauroczenie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.


„Nie mów że to przeznaczenie.
To nie miłość,
To tylko złudzenie.”


      Minęło wiele czasu od mojego ostatniego wpisu.
Czas biegnie nie ubłaganie, a ja jak zwykle nie nadążam iść samemu. Jestem porywany przez prąd i od czasu do czasu wyrzucany gdzieś na brzeg.
Nawet ten fragment piosenki napisałem kilka dobrych tygodni temu, i tak naprawdę nie wiem już co czułem i myślałem pisząc słowa tej piosenki co chciałem przekazać  i dopiero dziś znowu czuje się na siłach by powrócić  do pisania, ale dziś jestem już inny niż jakiś czas temu.

       Nie wiem od czego zacząć … chyba od tego by przynieś sobie kubek gorącej czarnej herbaty z cytryną.
      Ostatnio znowu nie czuję się najlepiej, nie wiem czy to zwykła jesienna chandra, która dopada prawie każdego, czy to jednak znowu ze mną jest coś nie tak …?!
     Jedyne co mi ostatnio poprawia na chwilkę  humor jest fakt,  że jestem podrywany przez nowego kolegę  z kursu.
Lekarstwem na wszystko jest miłość, romans, czyli to co ja lubię najbardziej! Z  tym, że ja,  jak  zwykle szukam jej nie tam gdzie powinienem.

    Kilkanaście dni temu zapisałem się na kurs językowy.
 Ma on trwać około sześciu  mieściscy .
Ucieszyłem się, bo to  zawsze  jakieś dodatkowe zajęcie, odrywające od rzeczywistości, a przede wszystkim podstawa do funkcjonowania  w innym kraju.

      Pierwszy dzień gdy tylko wszedłem na salę, rozglądałem się do o koła czy jest na kimś „zawiesić oko ‘’.
   Po chwili do sali wszedł nowy chłopak, zwrócił moją uwagę, nie tylko dlatego że się spóźnił a  w sumie wszyscy się na niego w tym momencie  patrzyli, ale dlatego że wydał mi się podejrzany. Jak to niektórzy w środowisku homo mówią "on mi coś śmierdzi".
     Od czasu do czasu bacznie mu się przyglądałem zauważyłem że i on spogląda na mnie, z tym, że nie byłem pewien czy on patrzy bo ja natrętnie śledzę go wzrokiem czy patrzy bo zwyczajnie mi się  przygląda.
     Po dwóch godzinach wykładu mieliśmy przerwę na kawę. Pomyślałem by nawiązać z nim jakiś kontakt. Okazało się, że nie musiałem się wysilać bo gdy ja stałem w grupie osób mi znanych, to on- Wiktor, bo tak się nazywa,  podszedł do nas i zwyczajnie zagadał.

    Skończyło się tak, że zostaliśmy sami i wtedy nawiązał się pierwszy bliższy kontakt. Krótka rozmowa w zasadzie o niczym. Jedynie podstępem udało mi się zdobyć jego dane by odnaleźć go na portalu społecznościowym.
Wieczorem zalogowałem się na swój profil na Facebook i wyszukałem mojego nowego kolegę!

     Gdy zobaczyłem jego profil byłem już pewny w 100% ,że jest gejem. Wysłałem mu zaproszenie i po niecałych dwóch godzinach dostałem potwierdzenie przyjęcia zaproszenia i krótką wiadomość „ Yeaaah! Nareszcie !’’.

      Zaskoczony byłem jego reakcją, ale pozytywnie więc odpisałem mu. Rozmowa toczyła się do późnego wieczoru, do czasu w którym ja i Big położyliśmy się spać w wspólnej sypialni.


        Podczas zajęć nie mieliśmy zbytnio czasu na rozmowy, więc tylko wymienialiśmy się uśmiechami, a rozmowy nadrabialiśmy w domu zostawiając sobie wiadomości na Facebook.
Taka akcja toczyła się przez dwa tygodnie, dzień w dzień wyczekiwałem wiadomości od Wiktora.

Nasze rozmowy zaczęły być coraz śmielsze, nawet dwuznaczne a przynajmniej takie, których koledzy hetero by sobie nie pisali. Przypuszczam, że tak samo jak  ja, to również Wiktor miał świadomość, że jestem gejem!

       Nastał weekend, nie miałem zbytnio czasu by zaglądać w Facebook-owy świat. Przypominam mam faceta więc i jemu przede wszystkim muszę i chce poświęcać swój czas.
    Aczkolwiek  w poniedziałek wczesnym rankiem chwilę przed wyjście  z domu do kurs, zajrzałem do skrzynki z wiadomościami z nadzieją że mam wiadomość od Wiktora. Nie myliłem się były wiadomości i to nawet sporo.
Czytając pierwszą linijkę, wiedziałem już czego mogę się spodziewać.
Wiktor napisał, że jest gejem. Wielokrotnie mnie przepraszał i jednocześnie prosił abym nikomu nie mówił. W euforii tych zdarzeń, postanowiłem od razu mu odpisać.
Wyznałem mu prawdę  o sobie.
Relacje miedzy nami się nie zepsuły wręcz przeciwnie, nabrały jeszcze bardziej barw. 


       
Mój przyjaciel Robert ostrzegał mnie bym nie brnął za bardzo w taki sposób w tą znajomość, mając Biga przy sobie.

      Spodziewałem się innej odpowiedzi od mojego przyjaciela.

Robert nie przepada za Big-em, i to  ze wzajemnością. Liczyłem na to że przyjaciel powie mi , Oskar! Zabaw się, chociaż by jednorazowo potem wszystko odkręcisz. Tego oczekiwałem a usłyszałem zupełnie coś innego- ”Oskar, wiesz ile zawdzięczasz Big-owi, wiesz ile dla Ciebie zrobi i jak bardzo Cię kocha, podobnie jak ty jego?!. Wiem co czujesz i rozumiem to, ale czy jest to warte by psuć wieloletni związek ?!” Tak mi powiedział!

      Spuściłem wzrok w podłogę, wziąłem duży łyk herbaty  i milczałem . Było mi głupio przed nim. Pierwszy raz nie potrafiłem spojrzeć mu w oczy. Wydawało mi się ,że to właśnie on będzie mnie namawiał, do flirtu, znając jego podejście do związków, ale tymczasem  był szczery taki jaki powinien być przyjaciel, który chce dla mnie dobra trwałego nie chwili radości.

      Zachowuję szczególną uwagę do Wiktora, aczkolwiek nie będę ukrywał fascynuje mnie trochę ta znajomość. Wiktor jest przesympatyczny i ewidentnie podkochuje się we mnie.
A ja znowu rozdzielony pomiędzy swoim życiem, a zauroczeniem, chęcią zabawy brnę … .
       Nie chciałbym posuwach się zbyt daleko, a w sumie co ma niby znaczyć zbyt daleko?. Czy to co teraz się dzieję, to nie jest już „zbyt daleko’’ ? Czy znowu jak to było w przypadku Arka (chłopak o którym wspominałem w poprzednim wpisie) nie robię chłopakowi zbędnych nadziei? Wykorzystując fakt, że mu się podobam do swoich zabaw ?
       Nie jestem chyba taki okrutny. Przecież wie , że mam kogoś , wie  również z czym to się wiąże .
Każdy z nas ma świadomość swojej sytuacji!
  Nie chciałbym z czasem wrzucić go do szuflady swego sumienia z ludźmi wykorzystanymi przeze mnie. Niestety wszystko idzie  w tym kierunki, a ja zwyczajnie nie zatrzymuję tego pędzącego pociągu bo jest mi fajnie, miło i przyjemnie … .

        Nie będę ukrywał jestem w związku już długo, co nie znaczy ,że nie lubię poflirtować z kimś, podrywać i kokietować. Lubię tego typu zabawy, które często źle się kończą.
        Taką mam naturę, ale czy tylko mnie należy w tym obwiniać? Przecież  w tej grze jest jeszcze drugi gracz, niech on powie KONIEC! -bądźmy przyjaciółmi …
       Tymczasem trwam w tym wszystkim i robię to z pełna świadomością …eh sam nie wiem !

        Podobnie jak inny przypadek w moim życiu.. Jak to zwykle bywa gdy mam czas a nie potrafię go sobie normalnie zorganizować zatracam go  na czacie gejowskim. I tak było również pewnego dnia w którym poznałem Jerego.
  
 Jery ,to  Nick, trzydziestoparoletniego przystojnego faceta , którego właśnie poznałem na czacie.  Ja swojego  Nicku nie ujawnię He He :D być może pisałem z którym (którąś ) z was! :P 
Wracając do Jerego , w między czasie gdy pisałem również z innymi uczestnikami czat-u on wydał mi się być troszkę inny. Być może dziwnie to zabrzmi ale w jakiś sposób go polubiłem i poczułem taka platoniczną sympatię do niego, okazało się , że ze wzajemnością. Wymieniliśmy się  adresami e-mail .
Niestety od dłuższego czasu z marnym skutkiem staramy się umówić na wspólny czat z  kamerką byśmy mogli się zobaczyć.
      Ja nie mam czasu bo dużo pracuje a Jery hmm… Jery ma żonę i dzieci więc nie zawsze może.
     Moja skrzynka e-mailowa nie jest już zapełniana wiadomościami od Jerego. Ta znajomość tak naprawdę nie jest mi do niczego potrzebna, oprócz miłych rozmów, które mogę realizować z każdym, aczkolwiek myślę ,że w chwili wolnej napiszę do niego.

  Minęło kilka dni od powyższej notatki. Jery ma tygodniowy wyjazd z pracy do warszawy. Namawia mnie na przyjazd do jego hotelu, chciał by się spotkać face tu face. 


Milczę , nic nie odpisuje … … 



czwartek, 28 listopada 2013

Sex ... Ksiądz ...

Kościół a Bóg to dwie sprzeczności



      
Pedofilia wśród księży
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.




       W ostatnim czasie oglądając wiadomości czy zwyczaje serwując po Internecie  napotykamy się często na materiały związane z księżmi oskarżanymi o pedofilie!
       Nie jest to łatwy i przyjemny temat dla osób poszkodowanych.
Wiem, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo i taka nasza natura, że popełniamy błędy. Boli mnie tylko  bardzo  fakt , że te sytuacje w kościele są zamiatane pod dywan.  Osoba cywilna, tak to nazwijmy oskarżona o pedofilie trafia do więzienia. Natomiast taki duchowny jest odsyłany do innej parafii, nie ponosząc specjalnie konsekwencji.
Boli mnie również , że kościół nie za bardzo reaguje odpowiednio w tych sytuacjach. Jestem chrześcijaninem , chodziłem co niedziela do kościoła, wieczorami a nawet rankiem modliłem się, nie wstydzę się tego , ale ostatnio  zaniedbałem modlitwy , oraz nie chodzę już do kościoła. Wizerunek tej instytucji uległ zmianie w moich oczach. Nie chce oceniać ogółu na podstawie  jednostkowych  sytuacji (skandale)  ale brak konkretnej reakcji całości mnie przeraża.
Do tego słynne wypowiedzi np. :
 abp Michalik.


– Wielu tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga –.(źródło)



    To jest dla mnie nie pojętne jak osobna duchowna może powiedzieć takie słowa! Dziwić się ,że ludzie odchodzą od kościoła, tak jak np. ja?! Od Boga nigdy nie odejdę , z tym ,że dzisiejszy kościół czasami ma mało wspólnego z Bogiem.

   
    Dawno temu, było to może z niecałe pięć lat temu , nie byłem wtedy w związku z Bigiem, a w zasadzie wchodziłem w swoje nowe życie , to na jednym z czatów poznałem faceta, nazywał się Michał. Tak przynajmniej mi się przedstawił na początku, później wielokrotnie zmienił imię .
  Każdego wieczoru pisaliśmy ze sobą , wymieniliśmy się najpierw emailem potem nr GG aż w końcu  linkami do swoich portali społecznościowych, a nawet numerami telefonu.
    Z Michałem pisało mi się bardzo miło, był starszy(jest) ode mnie ok. 15 lat.
Po dłuższym czasie wspólnego pisania  Michał postanowił wyjawić mi swoja tajemnicę .


To była w wiadomościach na GG. Pisał wtedy bardzo chaotycznie, przepraszał za to co za chwile napisze a jednocześnie prosił bym postarał się go zrozumieć i nie odrzucał. Przyznam się, że byłem bardzo przerażony. Bałem się wyjawienia tej prawy ale było już zapóźni napisał do mnie „ jestem księdzem”


 Oczy zalały mi się łzami. Pamiętam, że wtedy pomyślałem,  ze to jakiś znak od Boga, bym unikał tej drogi. Wiele wizji miałem przed oczami, nie wiedziałem co mam z tym zrobić.

Po jakimś czasie gdy już się uspokoiłem i doszedłem do siebie, napisałem do Michała, że postaram się go zrozumieć, i bardzo chętnie zostanę  jego przyjacielem ! Dałem mu do zrozumienia, że  musimy to szanować , nie ma być miedzy nami żadnych podtekstów seksualnych .  Z mojej strony nie było żadnych podtekstów, przede wszystkim dlatego ,że jest księdzem  i gdyż zwyczajnie mi się nie podobał,a przyjaźnić się z nim mogłem bo sprawiał wrażenie inteligentnego i bardzo sympatycznego.
         Minął może miesiąc od naszego poznania się jak postanowiliśmy się spotkać na przysłowiową kawę!
Bałem się jak przed każdym spotkaniem, co prawda Michał  jest księdzem i nie miało to być randka  tylko zwyczajnie spotkanie na kawę , mimo wszystko lekki strach gdzieś był.
        Jak już się poznaliśmy , to fakt nie pomyliłem się  co do Michała. Rozmawiało mi się z nim bardzo dobrze. Ciągle o czymś mówiliśmy, szczególnie o podróżach. 
Nastał wieczór, Michał musiał wracać do siebie. Żeby przedłużyć spotkanie , zaproponował mi ,że odwiezie mnie swoim samochodem na moje osiedle.
     W tym momencie zacząłem się dziwnie czuć. Michał , jak dla mnie zachowywał się już jedno znacznie, chciał potrzymać mnie za rękę , patrzył mi głęboko w oczy , a ja czułem się już bardzo skrepowany. Powiedziałem mu, że jest już późno i muszę iść , uścisnąłem go i powiedziałem, że wieczorem jak dojedzie do domu( do parafii) niech zadzwoni. Wysiadłem  z samochodu i poszedłem  wzdłuż chodnika, nie oglądając się za siebie.
    Miałem bardzo mieszane uczucia , z jednej strony cieszyłem się , że go poznałem , natomiast z drugiej bałem się , gdyż wyczuwałem coś niepokojącego w jego zachowaniu, szczególnie wtedy gdy mnie odwoził.
    Michał gdy dotarł na miejsce zadzwonił jak się umawialiśmy. Rozmowa była jak dla mnie mało przyjemna. Zasugerował mi, że chętnie spotka się ze mną następnym razem z tym,że muszę pomyśleć i zrobić to tak by spotkanie było owocne., że powinienem liczyć się z tym ,że on pokonuje samochodem kilkadziesiąt  kilometrów, więc żeby jego przyjazd nie był na marne. Chodziło mu o to żeby miedzy mną a nim do czegoś doszło, mam namyśli sex oczywiście, czy inne czułości jak przytulanie . Nie powiedział tego w dosłowny sposób , omijał słowa, albo używam takich słów bym zrozumiał,  a mimo wszystko jednoznacznie to nie zabrzmiało. Byłem zdezorientowany.
Od tamtego spotkania zachowanie mojego nowego kolegi diametralnie się zmieniło. Do tego wniosku doszedłem zbyt późno. W trakcie trwania nasze znajomości Michał  miał na mnie emocjonalny wpływ.  Zachowywał się tak,  abym  ja czuł się winien jego złego nastroju , odczuwał potrzebę dania mu czułości , której on jak mi wmawiał nie zaznał  w życiu, a jak każdym człowiek zwyczaje jej potrzebuje .
Byłem jak zahipnotyzowany , tak jak bym nie widział co dokoła się mnie dzieję.
Zdarzyła się jeszcze jedna istotna dla mnie sytuacja . Rozmawialiśmy sobie przez telefon jak każdego dnia , temat który poruszaliśmy to był oczywiście podróże. Powiedziałem że marzy mi się długi wyjazd do Egiptu, na co on zaproponował, że sam myśli o urlopie w Egipcie i bardzo chętnie mnie zabierze.
Odpowiedziałem mu, że obecnie nie mam pieniędzy, na taki wyjazd i nie mam za co kupić biletu , a jeśli by mi pożyczył nie mam możliwości oddania mu tych pieniędzy, więc ja nie mogę się zgodzić. 
Michał namawiał mnie nieustanie ,ja  cierpliwie mu odmawiałem  do czasu gdy nie wypowiedział tych słów „ mogę podarować Ci ten wyjazd w prezencie, jeśli był byś troszkę milszy dla mnie” .
Zamilkłem ,  a umysł otworzył się na jego dotychczasowe zachowanie. Nie pamiętam dokładnie  słów , które mu powiedziałem , ale brzmiało to mniej więcej w taki sposób, że umawialiśmy się ,że jedyne co może nas połączyć to przyjaźń, nic więcej , a jego propozycja jest dla mnie obraźliwa.
      Sytuacji napiętych zaczęło być więcej.
     Pewnego wieczoru gdy  jak zwykle rozmawialiśmy prze telefon , zadałem mu pytanie „ co by się stało gdyby między nami do czegoś doszło, czy on jako ksiądz jest wstanie udzielić mi spowiedzi?”
A co Michał zmieszanym głosem odpowiedział w taki sposób , że jak by do czegoś doszło, to nie było by to nic złego, jesteśmy przyjaciółmi, nie musieli byśmy się obwiniać , tylko wspierać być bliżej jako przyjaciele i jako człowiek. Oczywiście spowiedzi by mi nie udzielił. Zadałem mu te pytanie , nie dlatego ,gdyż obawiałem się ,że może do czegoś dojść, tylko chciałem sprawdzić jego reakcję. Z Wtedy zrozumiałem z kim mam do czynienia. Jako przyjaciel powinien odgonić mnie od takich myśli a w jego głosie odczułem iskrę nadziei  że coś takiego w ogóle przyszło mi na myśl.
     Michałowi wcale nie zależało na przyjaźni! Takiej  normalnej , opartej na zdrowych i uczciwych relacjach  bez żadnych  kontekstów seksualnych.
Facet zwyczajnie myślał, że z czasem nakłoni mnie do czegoś „ głębszego” , że mnie jako młodego chłopaka namówi na odrobinę czułości. Nie zdawał ,albo nie chciał zdawać sobie sprawy jaką szkodę mógł by mi wyrządzić, tylko po to by ulżyć swoim pragnieniom.

        Zakłamanie tej osoby i próba manipulacji mną w końcu doprowadził do tego ,ze nie chciałem   mieć już dłużej z nim kontaktu. Zresztą ta znajomość trwała i tak za długo .
Po upływie tych prawie pięciu lat, nadal  nie jest mi łatwo o tym mówić. Mam również zarzuty co do swojego zachowania, aczkolwiek ja od razu ustalałem granicę, jasno i wyraźnie powiedziałem że jedynie możemy być przyjaciółmi .
Trzeba się nauczyć ,że każdy w swoim życiu ma jakiś plan , jakiś zamiar,  nie zawsze mówiąc nam uczciwie o tym …


    Do tego tekstu wracam po kilku dniach od napisania. Nie miałem w planach kontynuacji tego tekstu ,ale wydarzyło się ostatnio coś , czym bardzo chce się podzielić , niech to będzie moje świadectwo.
   


     Od kilku dni powróciłem do odmawiania różańca. Lubię modlitwę różańcową. Aczkolwiek jak już wspominałem bardzo dawno  się nie modliłem. Wydawało mi się ,że muszę trochę odpocząć . Kościół sam w sobie zaczął mnie drażnić, te sytuacje z księżmi o których wspominałem. A tak naprawdę brak chęci, zwyczajnie mi się nie chciało. Od pewnego czasu , jest mi ciężko, przechodzę chyba tak zwaną jesienne chandrę. Nic mi się nie chcę, najlepiej jak by dnia w ogóle nie było, bo jestem przerażony faktem biegnącego czasu. I tak pewnego wieczoru siedzą w salonie słuchając muzyki pomyślałem sobie „Boże , zagubiłem się …”, zrobiło mi się jeszcze bardziej smutno. Poczułem żal sam do siebie, że zaniedbuję to co było zawsze moją siłą i pozwalał mi być lepszym człowiekiem-modlitwę!. Wyjąłem z szuflady  małe brązowe drewniane pudełko, w którym trzymam różańce i modlitewniki.


Zacząłem paciorek po paciorku przesuwać palcami wymawiając modlitwę . Od tygodnia modle się codziennie rano i wieczorem. Wydaję mi się ,że nabieram siły.


Zgubiłem gdzieś swoją wiarę i chęci. Dzięki tym codziennym modlitwo odczuwam zmianę. Jak bym wracał do równowagi.

Wczesnym rankiem kilka minut przed szóstą idąc do pracy z różańcem w ręku widzę straszą kobietę , maszerującą po chodniku z tabliczką. Na tabliczce widniał napis „JEZUS SIŁĄ”. Ucieszyłem się widząc ta kobietę. Chciałem do niej podejść , porozmawiać , albo przynajmniej powiedzieć, że to co robi daje owoce, nie zrobiłem tego  krępowałem się … .   Nie wiem… niby  zwyczajna sytuacja, a  z drugiej strony była to jednak szósta  rano , dla mnie to był znak!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...